Pasieka 1/2003
Zakup czy wychów matek w pasiekach zawodowych Drukuj Email
Wpisany przez Wilde Jerzy

Zakup czy wychów matek w pasiekach zawodowych

Wprowadzenie

W kraju mamy obecnie ok. 1 mln rodzin pszczelich, w których wymienia się corocznie blisko 30% matek. Roczne zapotrzebowanie na matki pszczele wynosi więc ok. 300 tys. sztuk, podczas gdy wszystkie pasieki zarodowe i reprodukcyjne sprzedają ich nie więcej niż 40–50 tys. Zaspokaja to zaledwie 13–17% potrzeb. W jednej pasiece prowadzącej wychów matek sprzedaje się w ciągu roku średnio 170 matek, a tylko pojedyncze pasieki produkują ich w tym samym czasie ponad 1000. Największą roczną produkcją (7–8 tys. sztuk) matek sztucznie unasiennionych bez sprawdzonego czerwienia poszczycić się może pasieka realizująca program genetycznego doskonalenia pszczół w Teodorowie.

Zespół czterech pracowników, kierowany przez mgr. K. Loca, osiąga najwyższą wydajność w Polsce – produkuje średnio na jednego pracownika rocznie blisko 2 tys. matek sztucznie unasiennionych [12]1. Takiej wydajności nie mają szans uzyskać w swych pasiekach pszczelarze zawodowi, dla których wychów matek jest tylko jedną z wielu prac pasiecznych. Czy zatem pszczelarze prowadzący pasieki profesjonalne, stanowiące główne źródło ich utrzymania, powinni zaopatrywać się w matki pszczele drogą kupna, czy też wychowywać je we własnym zakresie?

Koszty wychowu matek

alt
Zdjęcie:Paweł Słomczyński

Według obliczeń A. Pidka [6], dokonanych pod koniec lat 70., na wyprodukowanie jednej matki nieunasiennionej pszczelarze zużywają 0,14 roboczogodziny (rbg), produkcja matek unasiennionych jest natomiast ponad czterokrotnie bardziej czasochłonna. W opracowaniach wcześniejszych [10, 3] podawano, że na wyprodukowanie jednej matki pszczelej pszczelarz przeznacza aż godzinę pracy. Według innych badań z lat 60. [5, 2] trzeba na nie poświęcić nawet 1,24–1,26 rbg. Niektórzy autorzy [1] wskazują jednak, że można wyprodukować matkę unasiennioną w ciągu znacznie krótszego czasu – 24,5 robotnikominuty, z czego ok. 20% zużywa się na wyłapanie matek z ulików (ok. 5 minut).

Na tę ostatnią czynność może wystarczyć nawet 1,5 minuty – gdy matki wyłapujemy do klateczek wraz z pszczołami towarzyszącymi, i niecałe 1,1 minuty – bez pszczół towarzyszących [8]. W Teodorowie wyprodukowanie jednej matki sztucznie unasiennionej bez sprawdzonego czerwienia zajmuje 0,58 rbg [12]. Taką wydajność może jednak osiągnąć tylko bardzo sprawnie pracująca, wyspecjalizowana ekipa. Żadna z pozostałych pasiek reprodukcyjnych, zatrudniających podobną liczbę pracowników, nie produkuje więcej niż 3 tys. matek rocznie [16].

Odpowiadając na pytanie zawarte w tytule artykułu, należy założyć, że pszczelarze profesjonalni potrafią wychowywać matki pszczele. Jednak nawet jeśli zajmują się tym często i systematycznie, nie są w tej dziedzinie mistrzami. Inaczej bowiem zamiast produkcji miodu poświęciliby się wychowowi matek na sprzedaż. Można więc przyjąć, że na wyprodukowanie jednej matki unasiennionej pszczelarze ci zużywają ok. 1 rbg. Jednocześnie trzeba rozpatrzyć tzw. koszty utraconych korzyści – w tym wypadku sam zainteresowany pszczelarz musi sobie odpowiedzieć, czy to dużo czy mało. W pasiece 300-pniowej wyprodukowanie 165–180 matek zajęłoby relatywnie dużo czasu.

Zakładając 50-procentową wymianę rocznie i 15–20% strat przy poddawaniu matek do rodzin, należałoby poświęcić w sezonie aż 16–18 dziesięciogodzinnych dniówek tylko na wychów matek.

Przeznaczenie tego czasu na opiekę nad większą liczbą rodzin lub na dokładniejszą pielęgnację już posiadanych zawsze przyniesie wymierne efekty – zwyżkę produkcji miodu czy innych produktów pasiecznych. Można też przyjąć, że pszczelarze produkują matki nieunasiennione. Jest to czynność mniej skomplikowana i niewymagająca tak dużego nakładu pracy. Dodatkowym argumentem przemawiającym za takim sposobem postępowania jest możliwość uproszczenia metody do poddawania tylko wychowanych mateczników. Czasami zresztą jest to jedyna metoda, jaką daje się zastosować.

Zdarza się, że pszczelarze zawodowi wymieniają wyłącznie matki, poddając mateczniki, ponieważ inne wcześniej podejmowane próby poddawania matek, zarówno nieunasiennionych, jak i czerwiących, nie powiodły się. Decydując się na taki sposób postępowania, trzeba być jednak świadomym jego wad. Do najważniejszych należy zaliczyć: straty produkcyjne w rodzinach, w których nie nastąpi unasiennienie się matki, utratę tego, co dać może dobra strona ojcowska (nawet do 50% wartości użytkowej), a także niepewność co do efektu końcowego – nie wiadomo, czy po poddaniu matecznika w rodzinie pojawi się oczekiwana matka.

Przede wszystkim jednak, decydując się na wychów matek we własnym zakresie, musimy dysponować znakomitym materiałem hodowlanym. Pszczelarzy ufających w tym względzie hodowcom, zapewniającym ich o dużej wartości sprzedawanego materiału reprodukcyjnego, należy przestrzec przed nadmierną łatwowiernością. Hodowcy bardzo rzadko bowiem przygotowują czysty materiał do reprodukcji – wykonują najczęściej krzyżówki międzyliniowe, słusznie obawiając się w przyszłości utraty klientów. Przygotowywanie zaś materiału użytkowego dla całej pasieki tylko z jednej-dwóch matek reprodukcyjnych może mieć głęboko negatywne konsekwencje, odczuwalne przez następne kilka lat. W tej sytuacji dużo bezpieczniejsze jest wprowadzanie do pasieki matek użytkowych pochodzących z zakupu. Dodatkową zaletą jest tutaj możliwość nabywania matek poddanych zabiegowi sztucznego unasiennienia, który pszczelarze zawodowi rzadko są w stanie wykonać we własnym zakresie [4], z uwagi na: brak należytych umiejętności manualnych, trudności towarzyszące synchronizacji wychowu matek, a zwłaszcza trutni, dużą pracochłonność zabiegu oraz występujące czasami uszkodzenia matek [22]. Użytkowanie matek sztucznie unasiennionych, ze względu na ich zalety, a nadto z powodu nadmiernego zmieszańcowania populacji pszczół w kraju, prawdopodobnie będzie nabierać coraz większego znaczenia.

Cena matek

alt
Zdjęcie:Jerzy Jóźwik

Tradycyjnie cena matki nieunasiennionej jest równa cenie 1 kg miodu, a unasiennionej – 3 kg miodu. Z jednej rodziny wychowującej powinno się więc wyprodukować przynajmniej 50–60 matek nieunasiennionych lub 20 unasiennionych. Według niektórych badań [9] już nawet 17 unasiennionych matek z jednej rodziny wychowującej zwraca koszty produkcji. By jednak opłacalnie wychowywać matki, uwzględniając amortyzację sprzętu specjalistycznego i stratę rodzin wychowujących, należałoby uzyskiwać od jednej rodziny wychowującej przynajmniej 60 matek unasiennionych.

Te założenia sprawdzają się jedynie w pasiekach hodowlanych, specjalizujących się w wychowie matek. Pszczelarze zawodowi nie mogą liczyć na osiągnięcie tak wysokiej wydajności. Zależy im zazwyczaj na skoncentrowaniu wychowu wszystkich potrzebnych matek w jednym, dogodnym dla danej pasieki terminie, to zaś powoduje dużą materiałochłonność wychowu matek.

Likwidacja rodzin wychowujących, które po wychowie mogą stać się ponownie rodzinami produkcyjnymi, nie stanowi tu większego problemu. Kosztowne staje się natomiast unasiennianie matek, wymagające dużej ilości pszczół, które wykorzystywane są najczęściej tylko do jednej serii matek.

Materiałochłonność unasienniania matek, przeliczona na utratę miodu czy innych produktów niewytworzonych przez zaangażowane pszczoły, użyte do nasiedlania ulików weselnych, może być poważnym argumentem przemawiającym za kupowaniem matek. Decydując się na zakup matek, warto więc wziąć pod uwagę nie tylko ich cenę, lecz także najważniejsze zalety tej metody wymiany:

  • możliwość nabywania bardzo dobrych matek, zarówno fenotypowo, jak i – przede wszystkim – genotypowo (duża wartość użytkowa jest tutaj nie do przecenienia: jeśli dzięki zakupionym matkom rodziny będą się cechować dużą wydajnością, łagodnością, dynamiką rozwoju i nierojliwością, to przełoży się to na zwiększoną produkcyjność, liczoną wymiernymi efektami ekonomicznymi),
  •  gwarancję wychowu matek w rodzinach wolnych od pasożytów, które mogłyby spowodować pogorszenie ich jakości i wydajności czy skrócenie okresu użytkowania [7, 14],
  • terminowość i solidność w realizacji zamówienia,
  •  dobry kontakt i komunikację z hodowcą,
  •  możliwość reklamacji matek sztucznie unasiennionych, niepodejmujących czerwienia,
  •  możliwość negocjowania upustów cenowych.

Warto podkreślić, że kupowanie matek u renomowanych hodowców, mających bardzo dobre kontakty z krajowymi placówkami naukowymi i zagranicznymi ośrodkami pszczelarskimi, daje pszczelarzom zawodowym wiele dodatkowych korzyści [21, 18, 20]. Ostatnio wiele uwagi poświęca się hodowli pszczół odpornych na choroby [23, 19, 20] czy specjalizujących się np. w gromadzeniu dużych ilości pyłku [17].

Prowadzenie w tym zakresie skutecznej selekcji i hodowli przekracza możliwości prywatnych hodowców. Pszczoły odporne na Varroa destructor, grzybicę wapienną czy zgnilce, bądź też specjalizujące się w gromadzeniu dużych ilości pyłku albo bardzo wydajne w produkcji mleczka pszczelego można uzyskać tylko u profesjonalnych, renomowanych hodowców. Oddzielnym zagadnieniem jest nabywanie matek z importu [11]. Kupuje się je na początku sezonu, kiedy niemożliwe jest ich wyprodukowanie w kraju. Może to mieć niezwykle pozytywne dla pszczelarstwa zawodowego konsekwencje technologiczne [24, 13]. Najważniejsze z nich to:

  •  możliwość poddawania matek bardzo wczesną wiosną, praktycznie zaraz po przezimowaniu rodziny
  •  łatwość znalezienia starej matki
  •  łatwiejsza akceptacja nowej matki przez pszczoły ze względu na wczesną porę sezonu pasiecznego,
  •  realna szansa rozpowszechnienia wymiany matek w znacznie większym gronie pszczelarzy – również wśród tych, którzy dotychczas ich nie wymieniali, najczęściej z powodu nieumiejętności znalezienia starej matki w rodzinie,
  •  niezwykle dynamiczny rozwój rodziny dzięki wczesnej wymianie matki,
  •  brak skłonności do rojenia się rodzin, które szybko doszły do dużej siły,
  • możliwość wczesnowiosennego powiększania pasiek przez pszczelarzy korzystających tylko z pożytków spadziowych (wczesna wymiana matek daje wystarczająco dużo czasu, aby rodziny „doszły do siły” na spadź).


[...] - treść ukryta, w całości dostępna tylko dla zalogowanych e-Prenumeratorów

Jerzy Wilde


Czasopismo dla pszczelarzy z pasją - Pasieka 2003 nr 1.
Zamów egzemplarz
"Pasieki"


Ocena użytkowników: / 0
SłabyŚwietny