Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką prywatności .

Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce lub konfiguracji usługi.

Zamknij

Nasza wspólna pasja trwa już od 2003 roku. Pasieka24.pl - portal dla Pszczelarzy z pasją

pasieka24.pl

Newsletter

Aby otrzymywać wiadomości o nadchodzącym numerze "Pasieki" oraz nowościach w sklepie, podaj adres e-mail.


Forum Pasieki Ambrozja

Reklama
Zapraszamy Państwa do sekcji Wydawnictwa Pasieka na Forum Pasieki Ambrozja

Kalenarz imprez

PAŪ
04

04.10.2014 - 05.10.2014
Dni Otwarte w Firmie Łysoń - odwołane

Reklama
Czasopismo Pasieka » Pasieka 2/2009 » Wiosna dla początkujących

Pasieka nr 5/2014 już jest

Pasieka 5/2014Mniej znane miododajne i pyłkodajne byliny, cz. 2.
08/08/2014 | Sulborska Aneta
article thumbnail

Mniej znane miododajne i pyłkodajne byliny, cz. 2.
Warto zadbać o poprawienie bazy pożytkowej wokół pasieki, jednak wielu pszczelarzy boryka si [ ... ]


Pasieka 5/2014Pozyskiwanie miodu wrzosowego
08/08/2014 | Baczmański Jan
article thumbnail

Pozyskiwanie miodu wrzosowego Na łamach „Pasieki” ukazało się już kilka artykułów o dobrodziejstwach, jakie dają nam wrzosowiska i o wędr [ ... ]


Pasieka 5/2014Znaczenie metod opisujących jakość i odmianowość miodu
08/08/2014 | Emil Mariusz Szymański, Sylwia Zielińska
article thumbnail

Znaczenie metod opisujących jakość i odmianowość miodu Miód pszczeli od wieków stanowi ważne miejsce w diecie ludzi. Wśród wielu krain Kró [ ... ]



Reklama
Reklama
Pasieka 2/2009
Wiosna dla początkujących Drukuj Email
Wpisany przez Trzybiński Sławomir


Wiosna dla początkujących

Zapewne za sprawą silnego powiązania naszego czasopisma z Internetem po „Pasiekę” często sięgają pszczelarze początkujący lub tacy, którzy dopiero zamierzają rozpocząć przygodę z pszczołami. Dlatego zdecydowaliśmy się kontynuować publikowanie artykułów przybliżających podstawowe zagadnienia z gospodarki pasiecznej.



fot . © Janusz Pudełko
Prowadzenie pasieki to zajęcie pasjonujące i dające wielkie możliwości eksperymentowania oraz wprowadzania własnych pomysłów.


Niemniej cykl rozwojowy rodziny pszczelej wynikający z kolejności pór roku jest co roku taki sam i pewne prace pasieczne wykonuje się w określonym czasie tak samo. Warto te problemy przybliżyć naszym czytelnikom, zwłaszcza tym, którzy z pszczołami mają do czynienia po raz pierwszy, a jedynym źródłem wiedzy jest dla nich dwumiesięcznik „Pasieka”.


Wiosna tuż, tuż. Należy więc przypomnieć sobie, co dzieje się teraz w ulach i co z tego wynika dla nas, a więc jakie czynności możemy przedsięwziąć, by naszym małym przyjaciółkom ułatwić start w nowy rok pasieczny. Jak pokierować rozwojem rodzin pszczelich, by kondycję produkcyjną osiągnęły w zaplanowanym przez nas okresie, czyli w momencie wystąpienia pierwszego pożytku towarowego. Co zrobić, by z rozwojem nie trafić w moment nieodpowiedni, kiedy pożytku jeszcze nie będzie lub właśnie się skończył. Czego nie robić, by pszczołom w rozwoju nie przeszkadzać i nie zwiększać przez to niepotrzebnie kosztów prowadzenia pasieki.


Przedwiośnie to bardzo trudny okres w życiu rodziny pszczelej. Wyczerpane zimowlą pszczoły muszą teraz podjąć prace prowadzące do odbudowy składu biologicznego rodziny. Już niedługo zacznie się wiosna i zbieraczki będą musiały wyruszyć na pożytki, by gromadzić kolejne zapasy i wyżywić czerw, z którego wygryzą się następne pszczółki… I tak dalej, już od milionów lat, bo na tym polega życie wszystkich gatunków, całej przyrody: najpierw trzeba zaspokoić potrzeby życiowe, potem dążyć do przedłużenia gatunku, czyli wydać potomstwo. U pszczół będzie to właśnie zgromadzenie zapasów miodu i pierzgi, a następnie wydanie jednego lub kilku rojów. Zarówno jeden, jak i drugi proces interesuje nas, pszczelarzy. Gromadzenie zapasów jest jak najbardziej wskazane, i to w jak największych ilościach, bowiem po to trzymamy pszczoły, by pozyskiwać od nich miód. Natomiast rojenie się pszczół jest nam niepotrzebne, gdyż to pszczelarz ma decydować, jak liczne ma być pogłowie pszczół utrzymywane w pasiece. Obydwu tym celom będą służyć wykonywane przez nas zabiegi, niektóre jeszcze przed rozpoczęciem pierwszych lotów pszczół.


W drugiej części zimowli matki zaczynają składać pierwsze jajeczka, z których wyklutymi larwami zaczynają się opiekować pszczoły. Wcześniej, nawet podczas trzaskających mrozów zdarza się, że matka znosi jajeczka, lecz nie są one umieszczane na dnach komórek plastra. Nie interesują się nimi też pszczoły, dlatego często w osypie zimowym można znaleźć jajeczka. Bywa też tak, że przy okazji zimowego ocieplenia, w styczniu lub nawet w drugiej połowie grudnia, matka zaczerwi pewną powierzchnię plastra. Nie przyspieszy to jednak rozwoju rodziny pszczelej, gdyż czerwia tego jest niewiele i najczęściej bywa zjadany przez pszczoły, gdy na dworze zrobi się zimno.


Ale czerwiem pojawiającym się w drugiej części zimy i na przedwiośniu pszczoły się opiekują wiedząc, że zbliża się wiosna i ich wyczerpane siły będą niedługo musiały być zastąpione przez kolejne rzesze robotnic. Nie jest to oczywiście wiedza świadoma, właściwa tyko ludziom (i to czasem nie wszystkim), ale zachowanie będące skutkiem wydłużającego się dnia świetlnego. Coraz częściej zdarzają się też cieplejsze dni, słońce przygrzewa mocniej i tylko patrzeć, jak pszczoły wyruszą na pierwszy oblot. Zanim jednak do niego dojdzie, pszczelarz może wykonać w pasiece kilka pomocnych pszczołom zabiegów.


W czasie zimy pszczoły przebywają w ciasnym kłębie, starając się utrzymać jak najwyższą temperaturę. Nie spada ona poniżej 22°C, ale najczęściej w środku tego kłębu przekracza 30°C. Oczywiste jest, że w czasie zimowych dni pszczoły nie mogą latać. Wszystkie więc nie strawione resztki pokarmu gromadzone są w jelicie prostym, końcowym odcinku przewodu pokarmowego. Ten okres ciągłego pozostawania w ulu może trwać nawet 4 miesiące, dlatego tak ważny jest właściwy skład zapasów zimowych. Nie mogą one zawierać nie do końca trawionych cukrów złożonych: melecytozy i dekstryn, znajdujących się w dużych ilościach w miodzie spadziowym, ani też żadnych innych zanieczyszczeń pochodzących ze złej jakości pokarmu zimowego. W przeciwnym razie pszczoły będą próbowały pozbyć się kału wcześniej, gdy ze względu na niskie temperatury wylatywać z ula jeszcze nie można. Rodzina taka źle zimuje, bowiem pszczoły są niespokojne, opuszczają kłąb zimowy, co prowadzi do obniżania w nim temperatury. By ją utrzymać, pszczoły muszą spożywać jeszcze więcej zapasów, co prowadzi do jeszcze szybszego gromadzenia się kału w jelitach itd. To bardzo pesymistyczny scenariusz, z reguły bowiem, gdy zapasy są dobrej jakości a rodzina silna i o właściwym składzie biologicznym, problemy takie nie mają miejsca.


Niemniej pszczoły oczekują momentu, w którym mogą się wreszcie oblecieć i uwolnić od ciążącego im balastu. Wykorzystują na to pierwszy cieplejszy dzień przedwiosenny lub nawet zimowy, gdy temperatura na zewnątrz wzrośnie powyżej 8°C. W Polsce pierwszy oblot odbywa się na ogół na początku marca, choć zdarzają się obloty w lutym lub nawet w styczniu. Taki styczniowy oblot mieliśmy prawie w całym kraju w roku 2007. Wielu zwłaszcza początkujących pszczelarzy dziwiło się, że na dennicach na początku wiosny nie było żadnego osypu. Osyp zaś był, chociaż ze względu na łagodną i krótką zimę niewielki, ale został przez pszczoły usunięty przy okazji styczniowego oblotu. Silna i zdrowa rodzina powinna sobie poradzić z wiosennym oblotem sama, bez ingerencji pszczelarza. Jednak nawet rodzinom będącym w wysokiej kondycji można w wykonaniu oblotu i innych wczesnowiosennych czynności trochę dopomóc.


Na kilka dni przed przewidywanym wiosennym oblotem warto sprawdzić, czy wylotki w ulach są drożne. Najprościej zrobić to zakrzywionym patykiem lub listewką, usuwając znajdujące się w wylotu i za nim martwe pszczoły i zalegające na dnie ula zanieczyszczenia. Jeszcze lepszym sposobem jest wymiana dennic, jeśli pozwala na to konstrukcja uli. Nie stanowi to problemu w pasiekach składających się z jednakowych całkowicie rozbieralnych uli wielokorpusowych. W któryś z ostatnich dni lutego powinniśmy przygotować jedną lub jeśli to możliwe kilka suchych, odkażonych dennic. Wymianę najlepiej wykonywać w dwie osoby: jedna podnosi delikatnie korpus, druga szybko wymienia dennicę. Jeżeli ule są wyposażone w ciężkie daszki, daszek na sam moment wymiany można zdjąć. Po zabraniu dennicy oglądamy znajdujący się na niej osyp. Jeżeli jest go niewiele, jest suchy i leży wzdłuż uliczek międzyramkowych, zimowla przebiegała bez problemów, a rodzina pszczela nie była niepokojona. Na rodziny, w których jest dużo osypu zwracamy baczniejszą uwagę: obserwujemy je dokładnie w czasie pierwszego oblotu wiosennego (jeśli będzie taka możliwość), a w pierwszy cieplejszy dzień (temp. powyżej 12°C w cieniu) dokonujemy krótkiego wglądu.


Osyp należy przesypać do papierowego worka i po zakończeniu pracy zakopać lub spalić. Warto pobrać próbki osypu i wysłać je do badań na choroby. W próbce musi być około 50 pszczółek (tyle się mieści w pudełeczku od zapałek) i odrobina zanieczyszczeń z dna ula. W zanieczyszczeniach mogą znajdować się martwe roztocza Varroa. Warto zresztą samodzielnie przyjrzeć się osypowi, szczególnie pod kątem właśnie obecności warrozy. Zwracamy też uwagę na obecność kału na dennicy. W normalnych warunkach pszczoły nigdy nie oddają kału w ulu, więc zaperzenie świadczy o niewłaściwym pokarmie, niepokoju pszczół w czasie zimy wywołanym bezmatecznością lub jakimś czynnikiem zewnętrznym (ptaki, myszy), albo silnym porażeniu rodziny przez pierwotniaki Nosema apis lub ceranae. Niestety, zanieczyszczenie ula najczęściej jest spowodowane właśnie tą ostatnią przyczyną. Do badań powinniśmy wysłać więc przede wszystkim próbki z rodzin z dużą ilością osypu i zaperzonych.
Dennicę po usunięciu osypu czyścimy dłutem, dobrze jest też ją opalić palnikiem gazowym. To najszybsza metoda odkażania i wysuszenia dennicy, jeśli po zimowli była ona zawilgocona. Jeżeli dennica jest bardzo wilgotna, zapleśniała lub uszkodzona przez gryzonie, zabieramy ją do pracowni, dokładnie odkażamy i reperujemy.


Pasieka jest gotowa do odbycia oblotu oczyszczającego. Dobrze, jeśli będziemy w pasiece w dniu oblotu, wtedy obserwacja intensywności lotów dostarczy nam informacji o kondycji rodzin. Tam, gdzie pszczoły latają licznie i szybko wzbijają się z mostka wylotowego, wszystko jest w porządku. Uwagę naszą powinny zwrócić rodziny, które się nie oblatują lub loty są słabe, a zwłaszcza te, gdzie pszczoły chodzą po przedniej ścianie jakby czegoś szukały (te prawdopodobnie nie mają matki) lub oddają kał na mostku i ścianie ula (porażenie nosemą). Ule te zaznaczamy i przy pierwszej okazji przeglądamy.


Jeszcze przed pierwszymi lotami pszczół ustawiamy w pasiece poidło. Pszczelarze mają różne pomysły na zorganizowanie poidła, z wodą stojącą lub przepływającą. Doskonałym rozwiązaniem jest oczko wodne obsadzone ozdobnymi roślinami. Propozycję takiego oczka-poidła przedstawiliśmy w „Pasiece” nr 5/2008. Pszczoły przyzwyczajają się do poidła i przez cały sezon będą z niego korzystać. Nie łudźmy się jednak, że nie będą się interesowały wodą z innych źródeł. Mimo dobrze funkcjonującego poidła będą latać też do innych wodopojów, w tym również ku naszemu utrapieniu do zbiorników i cieków z wodą zanieczyszczoną: rynsztoków, gnojówek i kałuż. Niestety, nic na to się nie poradzi, ale poidło pasieczne powinno funkcjonować cały czas i być dla pszczół jak najbardziej atrakcyjne. Wtedy będzie dla naszych pszczół głównym wodopojem.


Pierwszego wglądu do gniazd dokonujemy, gdy temperatura przez 2-3 dni przekracza 10°C. Wgląd ten, w literaturze określany jako główny przegląd wiosenny, pozwala określić siłę rodzin, poziom zapasów, jakość matek. Bywa tak, że można, a nawet trzeba go połączyć z poszerzaniem gniazd suszem, węzą lub dostawieniem nadstawek. Zdarza się to w lata o szczególnie wczesnej wiośnie, gdy rodziny wyszły z zimy w znakomitej kondycji. W czasie pierwszego wglądu nie trzeba rozbierać całego gniazda. Wystarczy odsunąć zatwór i jeżeli tuż za nim nie ma pszczół, odsuwać kolejne ramki tak długo, aż dojdziemy do pszczół. Przy okazji sprawdzimy, czy w skrajnych plastrach znajdują się zapasy. W prawidłowo rozwijającej się rodzinie powinien być czerw, już na drugim obsiadanym przez pszczoły plastrze.


Zwarty czerw (mogą to być dopiero jajeczka) informuje nas o obecności matki, będącej we właściwej kondycji. Jeżeli czerwia nie ma, to albo nie ma matki (w pojedynczych komórkach mogą się wtedy znajdować larwy trutowe, z jajeczek składanych przez robotnice-trutówki) lub matka nie czerwi, gdyż w ciągu zimy utraciła płodność. Pszczelarze, którzy znajdą w swoich pasiekach takie rodziny, na gwałt poszukują u kolegów lub w pasiekach hodowlanych matek zapasowych. Ratowanie bezmatków wczesną wiosną ma sens, gdy rodzina jest silna, a pasieka ma wykorzystać późniejszy pożytek. Dopiero na pożytki czerwcowe taka rodzinka zdąży dojść do właściwej siły, pamiętać bowiem należy, że wszystkie pszczoły, które wyszły z zimy, w ciągu najbliższego miesiąca zginą ze starości i rodzina najpierw bardzo osłabnie. Dlatego bardziej opłaci się bezmatki dołączać do średniej siły rodzin. Taka wzmocniona rodzina przyniesie dużo miodu z pierwszego pożytku, po czym będzie można z niej zrobić odkład w celu odbudowania zmniejszonego przez zimę pogłowia.


Charakteryzujące się wczesnym, intensywnym rozwojem pszczoły, a takie powinny być użytkowane w pasiekach wykorzystujących wczesne pożytki, szybko tworzą duże rodziny, gotowe do wykorzystania pojawiającego się pod koniec kwietnia pożytku towarowego. Każdy wiosenny dzień jest jednak drogi i pszczelarze dążą do maksymalnego zdynamizowania rozwoju rodzin. Najłatwiej robi się to przez podkarmianie pobudzające pszczół niewielkimi dawkami pokarmu cukrowego. Karmienie polega na podawaniu co 2-3 dni niewielkich dawek ciepłego, średniej gęstości syropu. Silne rodziny pobiorą go bardzo szybko i natychmiast zużyją, nie ma więc obawy, ze dojdzie do zafałszowania cukrem pierwszego miodu. Dlatego dawki nie mogą być duże, odwrotnie jak w przypadku podkarmiania prowadzonego po ostatnim miodobraniu. Wtedy uzupełnianie bieżących zapasów, będące jednocześnie bodźcem do zintensyfikowania czerwienia, można przeprowadzić podając dwie lub nawet jedną dużą dawkę syropu.


W rodzinach właściwie przygotowanych do zimy na ogół pozostaje pewna ilość zapasu, nie spożytego w trakcie zimowli. Jest to ten „żelazny” zapas, który w rodzinach pszczelich powinien być zawsze obecny, w ilości co najmniej 4-5 kg. Pszczoły powinny go spożyć jeszcze przed rozpoczęciem gromadzenia miodu z pierwszego pożytku towarowego, by nie został odwirowany w czasie miodobrania. Dlatego doskonałym sposobem umożliwiającym pozbycie się tych zapasów jest ich stopniowe odsklepianie. Pszczoły spożywają zasklepione zapasy tylko w czasie zimy lub gdy do oczu zajrzy im głód. Dlatego wiosną, gdy zbieraczki przynoszą niewielkie ilości świeżego nektaru, zasklepione zapasy już ich nie interesują. Warto wtedy, korzystając z ciepłego, wiosennego dnia, zajrzeć do każdego ula i widelcem do odsklepiania lub wałkiem do rozluźniania miodu wrzosowego zniszczyć zasklep na jednej stronie plastra, tej będącej w zasięgu wypełniających ostatnią uliczkę pszczół. Zapas szybko zostanie spożyty, a w jego miejscu już po tygodniu pojawi się czerw. Po kilku dniach zabieg odsklepiania ponawiamy, później jeszcze raz, aż do zajęcia przez pszczoły i czerw wszystkich plastrów uprzednio zawierających zimowe zapasy.


Celem zaproponowanych zabiegów jest przyspieszenie rozwoju rodzin. Ale szybki, wczesny rozwój jest potrzebny jedynie wtedy, gdy będziemy dysponować wczesnymi pożytkami towarowymi. Najczęściej jest to rzepak, ale pewne znaczenie mogą mieć drzewa i krzewy owocowe, mniszek, a lokalnie czeremcha zwyczajna i borówka amerykańska. Jeśli natomiast główny pożytek zaczyna się później, pod koniec maja (akacje), czy nawet w czerwcu (facelia, lipy), tak wczesny rozwój nie jest potrzebny. Rodziny, które dzięki naszym zabiegom osiągnęły dużą siłę na początku maja, a które nie będą miały wtedy zajęcia ze względu na ubogi pożytek lub nawet całkowity jego brak, z pewnością się wyroją. Niestety, powrót do kondycji produkcyjnej rodziny, która wydała silny rój, będzie trwał długo i osiągnie ona właściwą siłę dopiero na początku lipca.


Podobna sytuacja może mieć miejsce, jeśli po wczesnowiosennym obfitym pożytku (rzepak) nastąpi długa przerwa, trwająca nawet miesiąc. Wtedy też możemy się spodziewać żywiołowego rozwoju nastroju rojowego i wielu rójek. Dlatego, jeśli nie jesteśmy w stanie zapewnić naszej pasiece ciągłych, następujących kolejno po sobie obfitych pożytków, rozwój rodzin należy zahamować już w połowie kwitnienia rzepaku. Robi się to przez ograniczenie czerwienia matek na kilku plastrach. Doskonałym sposobem jest zamknięcie na pewien czas matek w 2-3-ramkowych izolatorach z kraty odgrodowej. Tak zwana metoda izolatorowa, często opisywana na łamach prasy pszczelarskiej, umożliwia skrupulatne kierowanie rozwojem rodzin. Jest co prawda dość pracochłonna, jednak z pewnością nie pochłonie więcej czasu i energii niż walka z zaawansowanym nastrojem rojowym i pościgi za wieloma rojami w piękny majowy dzień.


Sławomir Trzybiński
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.


Czasopismo dla pszczelarzy z pasją - Pasieka 2009 nr 2.
Zamów czasopismo
"Pasieka" do domu


Ocena użytkowników: / 13
SłabyŚwietny 
 
Jedziemy na miodzie
27/02/2013 | Administrator
article thumbnail

  1000 km dla pszczół, czyli zimowa wyprawa rowerowa po zachodniej oraz południowej Polsce promująca ochronę pszczół oraz konsumpcję miodu jako napoju izotonicz [ ... ]


Jesteśmy z Państwem już 10 lat!
03/07/2013 | Administrator
article thumbnail

Zamów prenumeratę „Pasieki” i wygraj bon o wartości 5 000 zł na zakup sprzętu pszczelarskiego!



Szanowni Państwo!
W ostatniej edycji konkursu „Opłać prenumeratę do 30 lis [ ... ]


Wspomóżmy Zespół Pieśni i Tańca "Apis" z Pszczelej Woli
12/03/2013 | Administrator
article thumbnail

Wspomóżmy Zespół Pieśni i Tańca "Apis" z Pszczelej Woli


Pszczela Wola jest malowniczą osadą położoną 14 km na południe od Lublina, na trasie Lublin – Bychawa. Znajduje się tu  [ ... ]


Zobacz więcej


Reklama