Jak zimować pszczoły?

Zimowanie pszczół jest jednym z najtrudniejszych elementów gospodarki pasiecznej. Od pewnego czasu pszczelarze z coraz większą obawą oczekują tego okresu, kiedy to pszczoły muszą zmierzyć się z warunkami, jakie przynosi zima – trudnymi do przewidzenia i skutkami tego, co nazywamy przygotowaniem pszczół do zimowania. Niektóre z tych utrudnień mają związek z warrozą i wszystkimi elementami z nią związanymi.



fot.©Czesław Jung

Jest to nie tylko destrukcyjna działalność samego pasożyta w rodzinie pszczelej, ale także skutki uboczne walki z nim. Pomimo upływu blisko 30 lat od momentu, kiedy warroza pojawiła się w naszym kraju, wciąż jeszcze przeważająca większość pszczelarzy do walki z pasożytem używa środków chemicznych. Znane są negatywne skutki stosowania tych środków dla pszczół, jak również i dla jakości produktów pozyskiwanych z ula. Nie chodzi tu tylko o miód, o którym właściwie tylko myśli się przy zaleceniach stosowania chemii w ulach. Zagrożone są wszystkie produkty pszczele, jako że pozostałości tychże środków zalegają w plastrach i mogą przenikać do miodu, pierzgi, propolisu, a także negatywnie oddziałują na rozwijające się w komórkach plastra larwy pszczele.


Pszczelarze zaczęli więc poszukiwać takich sposobów na warrozę, które ograniczałyby jej rozwój już od wczesnej wiosny, poprzez pełnię sezonu, aż po okres późnego lata i jesieni. Wiele z takich sposobów zostało opracowanych i z powodzeniem oraz korzyścią dla pszczół stosowanych w wielu pasiekach. Niestety, wprowadzenie refundacji leków chemicznych wstrzymało ten pozytywny trend, a w niektórych przypadkach spowodowało nawrót do tych środków przez niektórych pszczelarzy. Mamy tu do czynienia z „socjotechniką”, bo jak mogłoby być coś szkodliwe, skoro państwo do tego dopłaca? Także jakość pokarmu, jakim dokarmiamy pszczoły nie jest bez znaczenia. Coraz więcej zastrzeżeń jest do jakości cukru, a także wykonywanych z niego syropów i mieszanek pokarmowych.


Te problemy będą niestety jeszcze przez pewien czas towarzyszyły nam w pracy pszczelarskiej, gdyż rozwiązanie ich wymaga wielokierunkowych działań, nie tylko środowiska pszczelarzy, ale także placówek naukowych i służb weterynaryjnych.


Wkład dennicowy umieszczamy
po zakończonym karmieniu
fot.©Czesław Jung

Istnieją także zagrożenia dla dobrego zimowania pszczół wynikające z tego, co czyni w tym zakresie pszczelarz. Tutaj potrzebna jest dobra znajomość biologii rodziny pszczelej i wynikających z niej potrzeb, aby maksymalnie pomóc i umożliwić pszczołom przetrwanie. Bardzo duża różnorodność rodzajów uli, materiałów, z jakich są one wykonywane, rozmiarów ramek i szczegółów konstrukcyjnych powoduje, że aby dobrze przygotować pszczoły do zimy należałoby prawie w każdej pasiece opracować program indywidualny, niemniej jest kilka elementów wspólnych, które są ważne bez względu na powyższe czynniki.


Wielkość gniazda

Ustalając wielkość gniazda, a więc ilość ramek, na których pozostawiamy rodzinę na okres zimowy, musimy podchodzić do każdej rodziny z indywidualną oceną. Pozostawiamy tyle ramek, ile pszczoły dobrze obsiadają. Doświadczony pszczelarz potrafi to ocenić z pewnym wyprzedzeniem. Dzięki temu można rozpoczynać karmienie już wtedy, gdy ustalimy liczbę ramek dla danej rodziny.


Błędem jest wcześniejsze rozpoczynanie karmienia i w miarę ubywania pszczół odejmowanie ramek częściowo już zalanych pokarmem, nie do końca jeszcze przerobionym. Nie należy pozostawiać na zimę nieobsiadanych przez pszczoły ramek, gdyż pozostawiony w nich pokarm wchłania wilgoć, a przez to będzie podatny na fermentację i „wylewanie się” z komórek. W następstwie tego warunki panujące w ulu będą niekorzystne dla pszczół, zwłaszcza w połączeniu z pleśniejącym osypem na dnie ula.


Miejsce na uwiązanie kłębu

Jednym z istotnych warunków dobrego zimowania jest to, aby pszczoły miały do dyspozycji części plastrów niezalanych pokarmem. Przekarmienie i zmuszenie pszczół do zimowania na zalanych do samego dołu plastrach jest dla nich ogromnym utrudnieniem w utrzymaniu temperatury. „Stygnące” pszczoły na skraju kłębu powinny mieć możliwość przemieszczenia się do takiego miejsca, gdzie jest wyższa temperatura, a taka może się utworzyć tylko w tej części, gdzie plaster nie jest zalany pokarmem. Przy uliczkach szerokości jednego centymetra, jedna pszczoła na pewno nie jest w stanie podzielić się ciepłem z inną, znajdującą się po drugiej stronie zalanego pokarmem plastra. Należy więc stworzyć pszczołom takie warunki, aby przynajmniej jedna trzecia wysokości plastra nie była zalana pokarmem, a mimo to wystarczyło go do wiosny i nie groził im głód. Do tego jednak potrzebny jest spokój.



Na zimę koniecznie powinno
się zakładać powałki
fot.©Czesław Jung

Spokój i zacisze w ulu

Wielu pszczelarzom sen z oczu spędza problem wilgoci powstającej w ulu w czasie zimowym i wszystkie negatywne skutki, jakie może ona przynieść. Problem ten stał się bardziej istotny, kiedy zaczęto stosować do budowy uli materiały niewchłaniające, a więc tworzywa sztuczne takie jak styropian, poliuretan, płyty pilśniowe itp.


Można też zastosować takie rozwiązania, które pozwolą nie tylko na poprawienie warunków samego bytowania pszczół, ale także na możliwość oszczędności pokarmu, a tym samym także energii pszczół potrzebnej do jego przerobienia, a w dalszej kolejności potrzeby jego ogrzewania i utrzymywania w dobrej jakości. Wielu pszczelarzy stosuje różne w tej materii czynności. Podstawianie drugich korpusów, stosowanie wysokich dennic, osłanianie zewnętrzne uli od wiatru to tylko niektóre z częściej stosowanych, które jednak nie zawsze przynoszą oczekiwane efekty. Raczej przyczyniają się do szybszego zużycia sprzętu, np. korpusów.


Opisywałem już kiedyś na łamach „Pasieki” wkłady, jakie umieszczamy na dennicy na zimę, a które dostatecznie poprawiają warunki w ulu tak, aby pszczoły zużywały mniej pokarmu a wiosną wychodziły z większym zapasem energii, którą dzięki temu zaoszczędziły. Taki wkład nazywany przeze mnie „wiatrołapem” wkładamy do ula po zakończonym karmieniu i przerobieniu przez pszczoły pokarmu. Szczególnie chodzi tu o odparowanie go do należytej gęstości, co byłoby trudne gdybyśmy zbyt wcześnie taki wkład umieścili w ulu.


Możliwość komunikacji

O warunkach dobrego zimowania można by jeszcze wiele mówić, a temat na pewno jest zbyt obszerny, aby zamknąć go w jednym artykule. Jednak jest jeszcze element, który jest niezmiernie ważny, a o którym wielu pszczelarzy w okresie ostatnich lat jakby zapomniało. Dawniej we wszystkich typach uli przewidziane były deseczki powałkowe, a w ulach korpusowych jednolite powałki, umożliwiające pszczołom przechodzenie z uliczki do uliczki nad ramkami. Od kiedy wymyślono listewki międzyramkowe rozpoczęła się zimowa gehenna pszczół.


Wyobraźmy sobie, że pszczelarz „nie żałował” pszczołom pokarmu i zalał plastry prawie do dołu i że nastąpił dłuższy okres mrozów, co zmusiło pszczoły do skupienia się bliżej środka ula i oddalenie się od jego zimnych ścian. U góry ramek zamknięte listewkami przejścia nie zostały dobrze zakitowane, gdyż ciekawy pszczelarz jeszcze do późnej jesieni zaglądał do ula.


Jak więc w takim przypadku przebiega zimowla? W miarę normalnie zimują tylko pszczoły w jednej uliczce, najczęściej środkowej i to tej gdzie znajduje się matka. Pozostałe nie dość, że mają ogromne kłopoty z utrzymaniem temperatury i brakiem możliwości wzajemnego ogrzania się, to na dodatek czują się jak bezmatki. Pszczołom w okresie zimowym też potrzebna jest świadomość, że jest matka w ulu a dowiadują się o tym, kiedy rozprowadzany jest wśród nich feromon matki. Jednak w tym przypadku czynność ta nie jest możliwa i pszczoły z uliczek, w których nie ma matki zaczynają się niepokoić, szukają jej, rozchodzą się po plastrach i wiele z nich stygnie na jego krajach lub ściankach ula. Napisałem wcześniej, że tylko jedna uliczka zimuje „w miarę normalnie”. A to dlatego, że chociaż tam matka jest, to i tak pszczoły te są niepokojone odgłosami, jakie dochodzą z uliczek odczuwających brak matki.


Konieczna jest więc taka komunikacja między uliczkami, aby przez cały okres zimowania pszczoły mogły się nawzajem informować o stanie rodziny, a główną informacją pozwalającą utrzymać spokój jest możliwość rozprowadzania między pszczołami substancji matecznej.

Kolejnym pozytywem wynikającym z takiej komunikacji jest możliwość dzielenia się zapasami gdyby z jakiegoś powodu w którejś z uliczek ich zabrakło. Gdyby udało się policzyć ile pszczół, jeśli nie całych rodzin, spadło w polskich pasiekach dlatego, że pszczoły nie miały możliwości przejścia na sąsiednie uliczki, gdzie był pokarm, poznalibyśmy znaczenie tego elementu zimowli.


O ile więc ktoś używa w ulach listewek międzyramkowych w sezonie, to na okres zimy koniecznie powinien założyć powałki. Te zresztą mają wiele pozytywnych możliwości dla dobrej opieki nad rodziną i powinny jak najszybciej wrócić do łask. Listewki ogromnie zwiększają pracochłonność prac pasiecznych a jedynym tłumaczeniem, jakie mają pszczelarze, którzy je stosują to łatwiejsze zapanowanie nad pszczołami, które nie wychodzą z kilku uliczek na raz, z czym nie zawsze umieją sobie poradzić, zwłaszcza mniej doświadczeni. Zastosowanie chociażby tych dwóch elementów omówionych powyżej, a więc wkładów dennicowych oraz powałek pozwoli nam także na szybkie i efektywne wykonanie prac wczesnowiosennych, jak i tych, które mają za zadanie pomóc pszczołom w szybkim rozwoju. O tym jednak już w następnym opracowaniu.


Czesław Jung
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.


Artykuł "Jak zimować pszczoły?" ukazał się w czasopiśmie "Pasieka" nr 6/2009, str. 12.


Czasopismo dla pszczelarzy z pasją - Pasieka
Zamów czasopismo
"Pasieka" do domu

Ocena użytkowników: 1 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna