Pszczoła miejscowa

Lato w pełni i nasze pszczółki skrzętnie wykorzystują upalne dni na zbiór drogocennego nektaru i pyłku. Teraz przynoszą wziątek z lipy i polnych chabrów. My z tego będziemy mieli najlepszy miód, lipowy albo lipcowy, zależnie od tego, czy dużo tych pięknych drzew obficie kwitło w pobliżu naszej pasieki.

Wcześniej zgromadziły miód rzepakowy, potem z akacji i malin. Swoją pracowitością zachwycają zawsze. To niewyobrażalne dzieło, takie malutkie pszczoły zbiorą tyle słodkich skarbów w tak krótkim czasie. Pamiętajmy przy tym, że miód odebrany przez pszczelarza to tylko kilkanaście procent wszystkiego, który pszczela rodzina musi wytworzyć dla zaspokojenia swoich potrzeb bytowych.

Silny rój spożywa bowiem przez cały rok około 100 kg miodu i 30-50 kg pyłku. Najwięcej w tych miesiącach, kiedy jest wychowywanych dużo młodych pszczół, a więc w maju i czerwcu. Natura nie rozpieszcza naszych podopiecznych.

Jeść trzeba, a na zgromadzenie tej ogromnej ilości pokarmu czasu jest niewiele. Pszczoły pracują tylko w miesiącach ciepłych, a w większości pasiek przynoszą pyłek i nektar tylko w okresie kalendarzowej wiosny. Potem niewiele mają do zbierania, z wyłączeniem nielicznych miejsc z późniejszymi pożytkami: gryką, wrzosem, nawłocią czy spadzią.

[...] - część treści ukryta, w całości dostępna tylko dla zalogowanych e-Prenumeratorów

Kiedy przyniosą więcej

Bywają lata lepsze i gorsze. W te lepsze dni ciepłych i słonecznych jest więcej, toteż i pszczoły dłużej pracują. Zbiory miodu są bardziej obfite, rodziny pszczele silniejsze i zdrowsze, pszczół dokarmiać nie trzeba i wszelkie efekty naszej pracy są bardziej pozytywne.

Jeśli do tego w ulach mamy matki przekazujące pszczołom cechy korzystne z punktu widzenia naszej gospodarki, sukces będzie jeszcze większy. Na wielkość produkcji pasiecznej w głównej bowiem mierze wpływa pogoda i obfitość bazy pożytkowej, od których to dwóch czynników zależy poziom żywienia naszych pszczół.

Pasieka nr 84 (pszszola_bee-1806196.jpg)
fot.© Pixabay

Ale niebagatelną rolę odgrywa też sposób gospodarowania, którego ważnym elementem jest wykorzystanie właściwego pogłowia pszczół. Do tego dochodzą nasze czysto techniczne zabiegi, jak kierowanie rozwojem rodzin, pilnowanie, by pszczoły nie weszły w nastrój rojowy, zapewnienie wystarczającej liczby plastrów do gromadzenia miodu i składania jajeczek.

Absolutną koniecznością jest też utrzymywanie naszych pszczół w pełnej zdrowotności. Na to składa się ciągła walka z warrozą i zabezpieczenie pasieki przed rozwojem innych chorób. Wtedy dopiero nasze skrzydlate przyjaciółki w pełni wykorzystają owe 40 dni ładnej pogody, którymi łaskawie obdarza je natura.

[...] - część treści ukryta, w całości dostępna tylko dla zalogowanych e-Prenumeratorów

Jaka pszczoła i gospodarka...

Pszczoły przystosowane do miejscowych warunków pożytkowych i klimatycznych pszczelarz użytkuje w swojej pasiece utrzymując w rodzinach odpowiednie matki. Liczą się cechy mające wpływ na wysoki poziom produkcji i te poprawiające komfort pracy.

Główna cecha to miodność – jeśli pasieka jest prowadzona w celu pozyskiwania właśnie tego produktu. Trochę inaczej będzie u pszczelarzy produkujących duże ilości matek oraz odkłady i pakiety. Zawsze jednak pszczoły muszą nadążać z rozwojem za terminem wystąpienia towarowych pożytków.

To wymaga pszczół o dużej zimotrwałości, by rodziny były w dobrej kondycji już na pierwszy pożytek i wykorzystały go do produkcji miodu, nie na rozwój. Wymaga też właściwego tempa rozwoju, by zdążyły się rozwinąć do kondycji produkcyjnej na kolejne pożytki.

Nie mogą to być pszczoły rojliwe, gdyż cecha ta sprawia wiele kłopotów pszczelarzowi i bardzo ujemnie wpływa na poziom produkcji. Wskazane są dobrze rozwinięte zachowania higieniczne, które pomagają ograniczyć choroby czerwiu.

Wszystkie te cechy składają się na jedną cechę zbiorczą, określaną przez nas jako miodność. Warto też, by pszczoły nasze były łagodne i spokojne. Wtedy praca w pasiece będzie łatwiejsza i w tym samym czasie obsłużymy więcej rodzin pszczelich.

Łagodne pszczoły nie będą zagrażać innym ludziom i zwierzętom.

Matki muszą być pod ciągłym nadzorem, gdyż tylko te młode składają dużo jajeczek. Rodzina jest wtedy silna, mało tego, pszczoły z młodą matką nie wchodzą szybko w nastrój rojowy, są łagodniejsze i spokojne.

[...] - część treści ukryta, w całości dostępna tylko dla zalogowanych e-Prenumeratorów

...a jaka nie

Te pszczoły, pasujące do naszych pasiek, dające dużo miodu i dobrze zapylające okolicę, to pszczoły całkiem nowe, będące efektem wielu lat pracy hodowlanej. Jeszcze niedawno ich nie było, z kilku powodów. Po pierwsze, ludzie nie znali tak dokładnie zasad hodowli, nie znano też techniki pozwalającej na planowe skojarzenie matki z określonym trutniem, co u nas jest możliwe tylko przy zastosowaniu sztucznego unasienniania.

Do tego warunki przyrodnicze były inne niż obecnie. Główne pożytki dla większości pasiek zaczynały się później niż dziś. Jeszcze w latach 60. XX wieku pierwszy pożytek towarowy zaczynał się w czerwcu i na ten czas przygotowywano pszczoły do pracy.

Teraz majowy miód z mniszka i rzepaku to norma, a w lata o wczesnej wiośnie – która w bieżącym roku niestety nie dopisała – nawet miód z wierzby, klonów i krzewów owocowych. Do tego opracowano nowe technologie pasieczne i rozpowszechniono je wśród pszczelarzy.

Pasieka nr 84 (pszszola_DSC2937.jpg)
fot.© Ryszard Granowski

Właściwe kierowanie rozwojem rodzin skutkuje wysoką produkcją miodu, znacznie wyższą niż kilkadziesiąt lat temu. Ale kierować można tylko rozwojem pszczół do tego przystosowanych: mających duże tempo rozwoju, tworzących silne rodziny i nierojliwych.

Do tego skrupulatne wykonywanie zabiegów mających wpływ na siłę i produkcyjność rodzin wymaga utrzymywania pszczół łagodnych i spokojnych, a więc też diametralnie różniących się od tych użytkowanych powszechnie przed laty.

Mało tego, chcemy pasiekę mieć przy domu, w ogródku, chcemy pszczółki pokazywać dzieciom swoim i tym z pobliskiej szkoły. Zależy nam przecież, by miłością do pszczół zaraziło się jak najwięcej ludzi, najlepiej w młodym wieku.

Pragniemy pszczoły trzymać w mieście, w parkach, ogrodach, na tarasach i dachach, by żyć w kontakcie z przyrodą i innym ten kontakt umożliwić.

[...] - część treści ukryta, w całości dostępna tylko dla zalogowanych e-Prenumeratorów

Miejscowa i przystosowana?

Ale pszczoły giną. Giną masowo w Polsce i na całym świecie. W Europie, dalekowschodniej Azji i Ameryce. Trzeba szukać dla nich ratunku. Jak to zrobić – nad tym zastanawiają się ludzie nauki, pszczelarze, a nawet politycy.

Na razie jeszcze pszczoły są, gdyż opiekujemy się nimi my, pszczelarze. Nie jest to łatwe i nie do końca sobie z tym radzimy, o czym świadczą chociażby duże straty ostatniej zimy i tej dwa lata wcześniej. Gdy współczesne, nowoczesne metody gospodarowania nie wystarczają, rozglądamy się za innymi rozwiązaniami.

Pszczoły przecież były przez miliony lat na naszej planecie, musi być więc jakieś wyjście. Może ratunkiem będzie powrót do metod sprzed kilkudziesięciu lub nawet kilkuset lat? Przecież nasi pradziadowie pszczoły trzymali i mieli z nich wielkie profity, a z zagrożeń w tych czasach największym był co najwyżej złodziej albo niedźwiedź.

Stąd już blisko do pomysłów, których realizacja może doprowadzić do destrukcji nowoczesnego pszczelarstwa, tak przecież potrzebnego. Ich wdrożenie jeszcze bardziej zagrozi istnieniu pszczół i prawdziwi pszczelarze w ich ratowanie będą musieli wkładać jeszcze więcej wysiłków niż obecnie.

Brak znajomości i zrozumienia przyczyn powodujących ginięcie pszczół prowadzi do poszukiwania rozwiązań zupełnie nielogicznych, kłócących się ze zdrowym rozsądkiem.

[...] - część treści ukryta, w całości dostępna tylko dla zalogowanych e-Prenumeratorów

Że rzeczywistość wygląda zupełnie inaczej, wiedzą pszczelarze, i to też nie wszyscy. Pszczoły muszą pracować by przetrwać, a mają na to tylko wspomniane 40 dni. Przy okazji przyniosą trochę miodu dla pszczelarza i zapylą rośliny tego wymagające.

Pszczoła w sezonie żyje tylko kilka tygodni, potem jest zastępowana przez swoją młodszą siostrę. Im bardziej obfite pożytki i im jest ich więcej, tym lepsze żywienie i lepsza kondycja pszczół w rodzinie. Za to pszczoły niedożywione podatne są na choroby, a braki w żywieniu mają miejsce wtedy, gdy wokół pasieki nie ma żadnych roślin pożytkowych.

Pszczoły muszą być łagodne i nierojliwe. Złośliwych pszczół nie da się trzymać, gdyż lokalne społeczności na to się nie godzą, co jest przecież zrozumiałe. Pszczoły wcześnie wchodzące w nastrój rojowy są nam niepotrzebne, bo korzyść z nich będzie niewielka, zarówno jako producentów miodu, jak i zapylaczy.

Próba zastąpienia hodowlanych pszczół pszczołą „miejscową” po pierwsze jest niemożliwa, gdyż tych miejscowych w Polsce już nie ma. Jeśli nawet by były, bowiem są prowadzone próby restytucji pszczół o cechach charakterystycznych dla tych użytkowanych przez średniowiecznych bartników, nie będą się one nadawać do naszej gospodarki, z wcześniej wymienionych powodów.

Marzenia, że takie miejscowe pszczoły dobrze radziłyby sobie w miejscowych warunkach, bo przecież niegdyś na tym terenie żyły, są nierealne. Przecież warunki te są zupełnie inne. To już nie jest odwieczna knieja nietknięta stopą człowieka, lecz rozległe pola obsiane różnymi roślinami, zmeliorowane łąki i lasy o zmienionym, jednolitym składzie botanicznym.

Tym bardziej różne od tego sprzed tysiącleci jest środowisko miejskie, w którym też nasze pszczółki chcemy trzymać.

[...] - część treści ukryta, w całości dostępna tylko dla zalogowanych e-Prenumeratorów

Zagrożenia zdrowotne i środowiskowe dla pszczół obecnie są tak wielkie, że gdyby nie odpowiedzialna praca pszczelarzy i służb weterynaryjnych, gatunku tego na Ziemi już by nie było. Tej odpowiedzialności z nas nikt nie zdejmie, dlatego misję naszą musimy wypełniać jak najbardziej skrupulatnie.

Rój, który uciekł z naszej pasieki w siną dal staje się w krótkim czasie nosicielem wielu chorób prowadzących do wyniszczenia gatunku. Dlatego starajmy się właściwie panować nad rozwojem naszych rodzin pszczelich.

Jednym ze sposobów to umożliwiających jest utrzymywanie pogłowia posiadającego tylko cechy przydatne z gospodarczego punktu widzenia. Utrzymywanie „dzikusów” i „kundli”, które rządzą pszczelarzem i robią to co chcą, skutkuje nie tylko niskimi wynikami produkcyjnymi, ale jest wielkim zagrożeniem dla gatunku.

[...] - część treści ukryta, w całości dostępna tylko dla zalogowanych e-Prenumeratorów

Sławomir Trzybiński
tel. 501-432-752
Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript.


Artykuł "Pszczoła miejscowa" ukazał się w "Pasiece" nr 4/2017, str. 12. Nie powiązano z nim innych publikacji.


Czasopismo dla pszczelarzy z pasją - Pasieka
Zamów czasopismo
"Pasieka" do domu

Ocena użytkowników: 5 / 5

Gwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywnaGwiazdka aktywna
 

Co w trawie piszczy...

Nabór na Kwalifikacyjne Kursy Zawodowe dla Dorosły...
Nabór na Kwalifikacyjne Kursy Zawodowe dla Dorosłych

Zespół Szkół im. Leokadii Bergerowej w Płocku ogłasza nabór na Kwalifikacyjne Kursy Zawodowe dla Dorosłych dające uprawnienia do prowadzenia gospodarstwa rolniczego i pszczelarskiego 1. RL [ ... ]

Czytaj więcej »
Pasieka poleca film „Łowcy miodu”
Pasieka poleca film „Łowcy miodu”

Pasieka poleca film „Łowcy miodu” „Łowcy miodu”
Scenariusz i reż. Krystian Matysek
Muzyka: Rafał Rozmus
Montaż: Jarosław Barzan
Produkcja: Dorota Roszkowska (Arkana)
W kinach od  [ ... ]

Czytaj więcej »
Konkurs foto
Konkurs foto

Konkurs foto Z obiektywem w pasiece 2016 Pasieka zaprasza fotografików amatorów i profesjonalistów do udziału w konkursie fotograficznym Kategorie tematyczne Pasieki towarowe ( [ ... ]

Czytaj więcej »
Inne artykuły »