Krótka historia wielkiego wynalazku

Jeśli mowa o wielkim pszczelarskim wynalazku, to rzecz musi dotyczyć miodarki i jej konstruktora Franciszka Hruški (1819-1888). Był on człowiekiem obdarzonym życiorysem barwnym i bogatym, naznaczonym odmianami fortuny. Wobec niewielu informacji na jego temat, przynajmniej w naszym rodzimym piśmiennictwie, jawi się on również jako postać otoczona nieco mgiełką tajemniczości.


Prototyp miodarki F. Hruški
(źródło:www.n-vcelari.sk/sal/VCELY)

Koleje jego losu, rzucone na tło epoki i miejsc, w których przyszło mu żyć, odzwierciedlają zmieniające się stosownie do okoliczności formy nazwiska: František Hruška, Franz von Hruschka, Francesco de Hruschka.

Z woli rodziny wojskowy, z serca i zamiłowania pszczelarz a także wynalazca i konstruktor, m.in. wspomnianej miodarki. Urodził się w Wiedniu w światłej i zamożnej rodzinie o korzeniach szlacheckich, której antenaci prawdopodobnie wywodzili się ze Śląska.

Wobec zawikłanych ścieżek historii, zmieniającej się na przestrzeni wieków realnej sytuacji narodów, określanie przynależności narodowej osób wybitnych do dzisiaj budzi emocje. Na naszym polskim gruncie wystarczy wspomnieć chociażby postać ks. Jana Dzierżonia czy Mikołaja Kopernika.

Podobnie jest z Franciszkiem Hrušką – jego rodzina podlegała wpływom austriackim, o czym świadczy chociażby fakt, iż ojciec Franciszka, sam będący oficerem, oddał go w wieku 14 lat do szkoły wojskowej w Graz, upatrując kariery syna w służbie cesarzowi.

Jednakże zarówno rdzennie czeskie nazwisko, pochodzenie rodziny, kontekst kulturowy kształtujący jego dzieciństwo spędzone w czeskich Budziejowicach, w pełni osadzają go w czeskiej tradycji.
Jak wspominał ks. Franciszek Adamec (1866-1946), wybitny znawca pszczelarstwa i międzynarodowy autorytet w tej dziedzinie, Hruška wypowiedział w rodzimym języku część swojej kwestii podczas prezentacji wynalezionej przez siebie miodarki.

Jakaż to była przemowa, jakie owacje i brawa jej towarzyszyły możemy sobie tylko wyobrazić. Zdarzenie to miało miejsce 13 września 1865 r. w Brnie, podczas zjazdu pszczelarzy austriackich, niemieckich i węgierskich. Było ono zarazem ukoronowaniem pszczelarskiej kariery Franciszka Hruški, ku któremu wiodła go długa droga, naznaczona wnikliwą obserwacją i gromadzeniem kapitału wiedzy i doświadczeń.

Rozpoczęła się ona w pasiece dziadka, w Brawanticach k. Nowego Jiczina, bo choć nie wiemy tego z pewnością, prawdopodobnie tamte dziecięce zapoznanie z pszczołami legło u podstaw późniejszych dojrzałych zainteresowań.

Zanim jednak mógł się im oddać w pełni, należało wywiązać się z żołnierskiego obowiązku. A nie był on łatwy, ograniczony do wygodnej koszarowej służby i przyjemności oficerskiej kantyny. Zanim w stopniu majora osiadł jako wojskowy komendant garnizonu w Legnago w pobliżu Wenecji – a stało się to w roku 1857 – pnąc się po szczeblach wojskowej kariery uczestniczył w licznych kampaniach wojennych.

Dostępne przekazy dotyczące bohatera niniejszego opracowania w wielu przypadkach nie są spójne – dotyczy to także miejsca, w którym sprawował wspomnianą wyżej komendanturę. Niektóre z nich utrzymują, że chodzi o Legnano w Lombardii. Bardziej prawdopodobna wydaje się jednak pierwsza wersja, a to z uwagi na powiązanie Hruški z Wenecją, rozpoczęte... bardzo ścisłym, bo małżeńskim, związkiem z wenecjanką.

Poślubiona w 1850 roku Antonina Albrecht była posażną partią, dziedziczką ziemskiej posiadłości i Pałacu Brandolin Rotta w Wenecji, co w znacznej mierze, nie pomniejszając oczywiście wagi samego aktu małżeństwa, wpłynęło na stabilizację jej męża. Można przypuszczać, iż młody małżonek dokładał wszystkich sił, by otrzymać wymarzoną posadę niedaleko od weneckiego Dolo, gdzie mieszkała żona oraz znajdował się otrzymany wraz z jej ręką rodzinny majątek.

Osiągnięcie życiowej stabilizacji umożliwiło panu majorowi zajęcie się pszczelarstwem. Początkowo miało ono charakter raczej amatorski, ograniczający się do pracy przy 28 ulach. Na szerszą działalność, co zrozumiałe, nie pozwalały zawodowe obowiązki. Sytuacja zmieniła się zdecydowanie, kiedy w roku 1865 przeszedł w stan spoczynku – od tej pory mógł on bez ograniczeń realizować własne pasje.

Wiązało się to również z powrotem na stałe do małżeńskiej posiadłości w Dolo, nieuniknionej tym bardziej, iż w roku następnym Wenecja została przyłączona do jednoczących się Włoch i w tej sytuacji dalszy pobyt w Legnago byłego komendanta, który, z wyboru nie własnego lecz historii, otrzymał nowego władcę w osobie Wiktora Emanuela II, tracił zdecydowanie jakiekolwiek racje.
„Umarł król, niech żyje król!” – Austria i Cesarz stracili wiernego poddanego, pszczelarstwo zyskało swego równie wiernego, co wybitnego przedstawiciela, który, uwolniony od dawnych powinności, poświecił mu się bez reszty.

Początkowo skromna pasieka rozrastała się szybko, osiągając w 1869 r. imponujący stan 400 uli. Do pomocy trzeba było zatrudnić zawodowego pszczelarza; stało się też konieczne urządzenie warsztatów, które szybko przekształciły się w firmę pszczelarską.

Pomimo, iż pan Franciszek spędzał tam ponoć więcej czasu niż w domu, jego życie rodzinne nie doznawało żadnego uszczerbku, prawdopodobnie za sprawą żony, która elastycznie dostosowała się do mężowskich zamiłowań, stając się ich nieocenionym udziałowcem i współrealizatorem. Pszczelarz nie ograniczał się wyłącznie do działalności praktycznej.

W celu badań nad zachowaniem pszczół zakupił kilka szklanych uli obserwacyjnych; miał też duże osiągnięcia w hodowli matek. Swoje doświadczenia i płynące z nich wnioski publikował w wielu czasopismach pszczelarskich.


František Hruška
(źródło: www.culturaapicola.com.ar)

Ideą wszelkich przełomowych wynalazków jest prostota leżącej u ich podstaw idei. Tak również miała się rzecz z wynalezieniem miodarki.

Według rozpowszechnionego podania, pracujący w pasiece Franciszek polecił dziecku odnieść do domu koszyk z plastrem miodu. Ponieważ miód wabił liczne pszczoły, malec zaczął je odpędzać, energicznie wywijając koszykiem.

Łatwy do przewidzenia skutek tych działań nie uszedł uwagi ojca, któremu pozostało jedynie tak ulepszyć koszyk, by w przyszłości miód nie wypadał na ziemię. W rzeczywistości jednak powstanie miodarki było efektem długich przemyśleń i dociekań pszczelarza, który gospodarząc w wielkiej pasiece świadomie rozważał sposoby zwiększenia efektywności swojej pracy.

Sam wynalazca nie ukrywał, że w rozwiązaniu problemu opróżniania plastrów pomogła mu, w trakcie wizyty w cukrowni, obserwacja pracy wirówki do melasy. W niczym oczywiście nie zmienia to owej podstawowej prawdy o genialności prostych rozwiązań, z czego z pewnością zdawali sobie również sprawę uczestnicy wspomnianego już, przełomowego dla historii pszczelarstwa zjazdu w Brnie.

Kiedy przyszła kolej na jego wystąpienie, Franciszek Hruška pokazał wszystkim blaszane naczynie w kształcie ostrosłupa, którego skierowany ku dołowi wierzchołek zakończony był zamykaną wylewką.

Górną część naczynia stanowiło obudowane blaszanym kołnierzem prostokątne sito, o wielkości umożliwiającej umieszczenie na nim ramki z plastrem miodu, co autor wynalazku na oczach zebranych uczynił. Możemy sobie wyobrazić zdumienie, niedowierzanie i pełną napięcia ciekawość nobliwych panów oczekujących na to, co miało za chwilę nastąpić.

Tymczasem Hruška przywiązał sznur do metalowego pałąka naczynia i zaczął nim wywijać niczym biblijny Dawid procą podczas zmagań z Goliatem. Porównanie to nie jest metaforycznym ozdobnikiem lecz przypomnieniem, że działanie siły odśrodkowej było znane ludzkości od niepamiętnych czasów.

Sztuką było odnalezienie kolejnej możliwości, kolejnego jej wcielenia w prawidło ułatwiające ludzką pracę. Od opisanego zdarzenia minęło wiele czasu obfitującego także w rozwój myśli pszczelarskiej, której przejawem były udoskonalenia miodarki. Jednak, pomimo tego, podstawowa zasada jej działania po dzień dzisiejszy pozostała niezmieniona.

Pierwszych ulepszeń miodarki dokonał zresztą sam pomysłodawca. Już w roku 1868 na wystawie w Paryżu zademonstrował trzy różne prototypy swojego wynalazku. Wiadomości o zastosowanych ulepszeniach, takich jak nieruchomy bęben oraz przekładnia mechanizmu napędowego, pozwalają widzieć w nich konstrukcje niewiele różniące się od współczesnych.

Innym pomysłem w tej dziedzinie było zbudowanie wielkiej miodarki do pozyskiwania miodu na skalę przemysłową – o jej rozmiarach niech świadczy fakt, że była poruszana przy pomocy lokomobili.

W tym momencie dotykamy niezwykle frapującej i chyba najbardziej tajemniczej karty życiorysu naszego bohatera, na której zapisano kolejne wynalazki. Jednym z nich było urządzenie do mechanicznego odsklepiania plastrów, o którym nie wiemy nic bliższego, gdyż autor nie chciał udostępnić go szerszej publiczności.

Jeszcze bardziej zagadkowo przedstawia się sprawa zbudowania przezeń parowca pływającego po Wielkim Kanale w Wenecji. Z oficjalnych informacji wiadomo, że pierwszy parowiec (vaporetto) pojawił się na Canale Grande w roku 1881 – była to Regina Margherita. Gdyby Hruška był jej konstruktorem, to biorąc pod uwagę nośność tematu, wielką popularność małych zwinnych stateczków będących jednym z symboli Wenecji, byłby to istotny powód do zapewnienia mu trwałej pamięci nie tylko wśród pszczelarskiej braci.

Czemu więc historia jest w tej kwestii jest powściągliwa? Prawda jest taka, że w owym okresie Hruška był człowiekiem zrujnowanym. Wielki krach na Wiedeńskiej Giełdzie Papierów Wartościowych, który, rozpocząwszy się w roku 1873, coraz natarczywiej łomotał też do drzwi naszego wynalazcy.

W końcu stracił on cały majątek do tego stopnia, że na zaspokojenie bieżących potrzeb poszły nawet rodzinne pamiątki, w tym tak cenny złoty medal otrzymany za wynalezienie miodarki. Czy zatem, w tej sytuacji, przybity, zrezygnowany i przedwcześnie postarzały porywałby się na tak ambitne przedsięwzięcie jak budowa statku? Ten brak absolutnej pewności bierze się ze wspomnianego już niedostatku informacji.

Być może funkcjonowanie na styku kilku narodowych kultur spowodowało, że jego życiowy dorobek nie został w pełni udokumentowany i przejęty przez którąś z nich, a przez to z przeszłości wyłania się postać nieco tajemnicza i tym bardziej barwna, godna scenariusza filmowego lub powieści.

Franciszek Hruška zmarł 8 maja 1888 r. Pozostawił po sobie swoje życiowe osiągnięcie, które, choć dziś oczywiste, pchnęło pszczelarstwo na nową drogę rozwoju, a także bogatą i pasjonującą biografię godną rzetelnego naukowego opracowania.

Krzysztof Reczek


Artykuł "Krótka historia wielkiego wynalazku " ukazał się w "Pasiece" nr 5/2010, str. 54. Nie powiązano z nim innych publikacji.


Czasopismo dla pszczelarzy z pasją - Pasieka
Zamów czasopismo
"Pasieka" do domu

Ocena użytkowników: 0 / 5

Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna