NEWS:

Jak Jaś odnajduje się w przedszkolnych „Pszczółkach”? Odkryj fascynujące fakty z biologii owadów: gdzie defekują pszczoły zimą, dlaczego miód nie jest ich odchodem, jak zbudowany jest miniaturowy mózg pszczoły i czym różni się bąk od trzmiela. Przeczytaj 5. część cyklu!
  • W wydaniu drukowanym strona: 46

Z artykułu dowiesz się m.in.:

  • Gdzie defekują pszczoły zimą;
  • Jak zbudowany jest pszczeli mózg;
  • Dlaczego bąk nie jest trzmielem.
Pojedyncza pszczoła stoi na jasnej powierzchni na tle ciemnego, rozmytego tła.
Fot. Erik_Karits

Ludyczny potencjał pszczoły, cz. 5.

Poprzednie części artykułu dostarczały wiedzę o poszczególnych aspektach rozwoju noworodka, niemowlęcia oraz dziecka wkraczającego wiek poniemowlęcy. Rozwoju jego zmysłów, możliwości poznawczych, motorycznych i emocjonalnych. Na ich łamach starano się rzetelnie odpowiedzieć na nurtujące odpowiedzialnych miłośników pszczół pytanie, czyli: jak sprawić, by ich odsetek w populacji wzrósł lub przynajmniej utrzymał się na tym samym poziomie w kolejnych pokoleniach? Na szczęście nie zabrakło w nich również miejsca na odpowiedzi na pytania: jak bawią się pszczoły, czym gryzą bezzębne robotnice oraz jak wielki wpływ pszczoły miodne miały na rozwój edukacji? W czwartej odsłonie, Jaś pierwszy raz opuści bezpieczne domowe pielesze i zapozna się z realiami zinstytucjonalizowanej pieczy, konfrontując się przy okazji z równolatkami w walce o swój skrawek przestrzeni, tożsamości i autonomii. Jego historia i tym razem zostanie wzbogacona o szereg odwołań do najbardziej zintegrowanego z człowiekiem gatunku trzonkówek, czyli pszczół miodnych.

Minęły już ponad dwa lata od momentu, gdy Jaś otrzymał swą pierwszą książkę (pt. Pszczółka nasza przyjaciółka), jednak wciąż dumnie dzierży on swój nieco powyginany, mający widoczne ślady miodu egzemplarz w prawej dłoni. Chłopiec nadal chętnie odtwarza po raz wtóry historię głównej bohaterki. Z biegiem przeżytych miesięcy opowiadana przez niego fabuła mocno się zmodyfikowała i rozwinęła, dzięki znacznemu poszerzeniu jego zasobu słów. W jej najnowszej wersji najlepszym towarzyszem podróży Pszczółki jest on sam. Dziś po raz pierwszy zmaterializują się ich odwiedziny przedszkola, gdyż Jaś ukończył trzeci rok życia i nabył możliwość regularnego uczęszczania do tej placówki. Rodzice chłopca podczas ich pionierskiego odprowadzania syna są pełni obaw, o to jak ich „robaczek” poradzi sobie w gronie rówieśników, natomiast Jaś z podniesionym czołem sprawnie stawia kolejne kroki, rozmyślając, w jaki sposób rozbudzić w swych jeszcze niepoznanych kolegach i koleżankach entuzjazm do przedstawicielek Apis mellifera. Gdyż zapewne nie przypadkiem jego grupa tytułowana jest mianem „Pszczółek”.

Prócz kryterium wiekowego Jaś, by mógł przebywać pod opieką przedszkolanek w dwudziesto pięcio osobowej grupie, musiał wykazać się szeregiem umiejętności, do których należą m.in.: werbalizowanie swoich potrzeb, rozumienie prostych poleceń, umiejętność kilkuminutowego skupiania uwagi, zdolność do dzielenia się zabawkami czy gotowość do czasowego rozstania się z rodzicami. Aczkolwiek szczególny nacisk w placówkach kładzie się na kompetencje związane z samodzielnością chłopca, czyli umiejętności przebrania się, spożywania posiłków oraz korzystania z toalety. Ten ostatni aspekt budzi wyjątkowe emocje, ponieważ za sprawą rozwoju systemu kanalizacji umożliwiającego szybkie i dyskretne pozbycia się kału, wypróżnianie stało się aktem intymnym, a nawet powodem do wstydu. Tematem tabu, którego nie należy poruszać, a tym bardziej choćby częściowo w nim uczestniczyć. Innym ważnym aspektem jest fakt, iż w istocie defekacja wiąże się z intymnymi częściami ciała człowieka, natomiast w świecie, w którym przytulenie nieswojego dziecka niejednokrotnie uznawane jest za sytuację dwuznaczną, kompleksowe przebieranie go lub mycie, może wiązać się z poważnymi konsekwencjami. Dlatego jednym z pierwszych pytań jakie dostali rodzice Jasia, było związane z jego samodzielną toaletą. Brak owej niezależności często przekreśla możliwość przyjęcia dziecka w szeregi wychowanków przedszkola.

Przed wynalezieniem kanalizacji ludzie podobnie jak pszczoły wypróżniali się poza swoimi domami, jednak proceder ten w większych aglomeracjach wiązał się z ulicami ociekającymi wonnymi wydzielinami jej mieszkańców. Zdrowe miododajne zapylaczki nigdy nie dopuszczają do takiego stanu wewnątrz gniazd czy uli. Ich domostwa są regularnie sprzątane, natomiast zarówno pszczoły jak i trutnie defekują na zewnątrz ula. Robotnice najczęściej wylatują za potrzebą przy okazji lotów po użytki, trutnie natomiast nie cierpią na nadmiar obowiązków, dlatego też muszą oddalić się na stronę jedynie w tym celu. Interesującym jest fakt, iż w okresie zimowym pszczoły zwalniają swój metabolizm i gromadzą odchody w jelicie prostym. Wstrzymując się przez kilka miesięcy aż do pierwszych cieplejszych dni (z temperaturą 10 - 12 ˚C), podczas których uskuteczniają oblot oczyszczający. Same odchody są bezwonną smółką w kolorze mieszczącym się na palecie barw między żółtym a brunatnym. Jak zostało wspomniane wyżej pszczele siedziby są wolne od odchodów, dlatego też pojawienie się ich w ulach połączone z nieprzyjemnym zapachem może świadczyć o występowaniu choroby nosemozy czyli pszczelej biegunki wywołanej pasożytami (Vairimorpha/Nosema spp.) lub zatrucia pokarmowego miodem spadziowym pochodzącym najczęściej z dębu bądź wierzby iwy.

Fot. Alexandra_Koch

Korzystając z okazji pojawienia się tego tak wstydliwego tematu, należałoby rozprawić się z jeszcze jednym mitem, mówiącym, iż miód jest pszczelim odchodem. Istotnie miód powstaje z udziałem układu pokarmowego pszczół. Zebrany nektar trafia do odrębnego organu nazywanego wolem miodowym, miesza się z enzymami modyfikującymi jego skład oraz rozkładającymi sacharozę na cukry proste, a następnie jest przekazywany kolejnym pszczołom w procesie trofalaksji przypominającym wymiotowanie, które to za sprawą enzymów ślinowych dokonują dalszej zmiany składu. Ostatnim etapem jest ułożenie słodkiej substancji w plastrach, gdzie dochodzi do ich odparowywania, któremu miód zawdzięcza swoją gęstości. Podsumowując nektar lub spadź będące substancjami bazowymi w procesie wytwarzania miodu nigdy nie trafiają do właściwego żołądka robotnicy (jelita środkowego), który służy do trawienia pokarmu. Miód nigdy nie jest efektem wydalania, natomiast trofalaksja jest procesem higienicznym i wzbogacającym jego skład o prozdrowotne enzymy (m.in. inwertazę, amylazę, maltazę czy peroksydazę).

Wróćmy do małego Jasia, który co prawda potrafi kontrolować swoje potrzeby fizjologiczne, jednak nie jest pszczołą, więc wstrzymywanie w jego przypadku liczy się w minutach a nie miesiącach. Jak wiemy główny bohater snutej opowieści nabył już kompetencje uniezależniające go w pewnym stopniu od dorosłych opiekunów i jednocześnie pozwalające na pełnoprawne wstąpienie w szeregi „Pszczółek”. Wszelako nie są to jedyne umiejętności jakie udało się wykształcić temu rezolutnemu młodzieńcowi. Możliwości poznawcze zmysłów w tym wieku w niewielkim stopniu odbiegają od możliwości jego dorosłej wersji. Łatwa w zaobserwowaniu różnica występuje w integracji informacji napływających z poszczególnych receptorów ciała. Wynika ona z braku doświadczenia w ich przetwarzaniu oraz nie wykształcenia odpowiednich połączeń neuronów pozwalającym dojrzałym umysłom szybko i precyzyjnie przekazywać polecenia odpowiednim narządom, co z kolei przekłada się na wyższą jakość wykonywanych czynności.

zablokowane [...] - część treści ukryta, w całości dostępna tylko dla zalogowanych e-Prenumeratorów
Fot. maria-anne

Bąki lub zdrobniale bączki są przedmiotami mającymi ludyczny charakter wykorzystującymi ruch obrotowy wokół własnej osi. Wykonywano je z różnych tworzyw (kości, kamienia, gliny, terakoty, drewna i aktualnie plastiku), natomiast w ruch wprowadzane są w wyniku szybkiego obrotowego ruchu dłoni lub naciśnięcia spiralnego tłoka, a także przez odciągnięcie owiniętego wokół niego sznurka bądź umiejętne uderzanie w niego giętkim biczem (batem). Bąki wprowadzone w ruch obrotowy nie przewracają się, gdyż oś wirowania zabawki ulega cyklicznej zmianie rotując po powierzchni stożka w ruchu nazywanym precesją. Aby taki ruch był płynny i relatywnie długi zabawki musiały być idealnie wyważone i wykonane z niezwykłą starannością. Dlatego też nie każdy mógł sobie na nie pozwolić, w konsekwencji czego niejednokrotnie stawały się wyznacznikiem statusu społecznego. Bączki znane są także pod nazwami fryga, cyga czy kręcioł posiadają bardzo długą historię. Ponieważ rok powstania najstarszych z wydobytych glinianych egzemplarzy odnalezionych w jednym z najważniejszych miast starożytnej Mezopotamii czyli Ur (aktualnie terytorium Iraku) datuje się na rok 3500 p.n.e. Pięć stuleć młodsze odpowiedniki wykonane z terakoty archeologom udało się odkryć w Troi (północno-zachodnia Turcja). Aczkolwiek miasto to za sprawą Homera i Wirgiliusza nie jest znane z terakotowych bąków wytwarzanych przez jego mieszkańców, lecz drewnianego konia podarowanego przez Achajów, czyli Greków je oblegających.

W grobowcu Tutenchamona, którego panowanie przypadło na XIV w. p.n.e. również umieszczono drewniane bąki, nadając im wysoką rangę artefaktów godnych przetransportowania ze sobą przed oblicze Ozyrysa a następnie do zaświatów. Niecały wiek młodsze okazy odnaleziono w starożytnych Chinach były one wykonane z utwardzanej gliny zaś w ruch wprowadzano je za pomocą bata. Co ciekawe owym batem można było napędzać bąki w trakcie ich kręcenia, dzięki czemu najzręczniejsi mistrzowie tej sztuki potrafili sprawić, że zabawki wirowały nawet kilka godzin. Również w XIII w. p.n.e. powstały gliniane bąki odnalezione w Tebach leżących nieco ponad 50 km na północny zachód od Aten. Ich ludyczne zastosowanie umieszczono na starożytnej greckiej ceramice dokumentując tym samym, iż zabawa bąkiem w przeciwieństwie do posiadania praw obywatelskich nie ograniczała się jedynie do dorosłych mężczyzn urodzonych na terenie Hellady, gdyż bawiły się nimi także kobiety i dzieci (zapewne cudzoziemcom również się zdarzało). Wraz z kulturą, religią i filozofią, starożytni Rzymianie zapożyczyli od Greków zamiłowanie do puszczania bąków, gdyż egzemplarze tych zabawek wykonane z kości jeszcze przed narodzeniem Chrystusa odnaleziono w stolicy tego dawnego imperium. W średniowiecznej Europie były już na tyle popularne, że regularnie organizowano mistrzostwa w ich kręceniu, a główny obiekt zainteresowania wyeksponowany był w centralnym miejscu, tak by każdy miał możliwość przygotowania się do nich.

zablokowane [...] - część treści ukryta, w całości dostępna tylko dla zalogowanych e-Prenumeratorów

Pod nazwą trzmiel w literaturze polskiej kryją się społeczne pszczoły z rodzaju Bombus. Wyróżniają się one krępą a nawet obłą budową ciała oraz długim gęstym owłosieniu. Co prawda trutnie pszczoły miodnej są większe od robotnic, jednak ich sylwetka jest szczuplejsza od trzmielej, a owłosienia posiadają znacznie mniej. Dlaczego więc trzmiele często uznawane są za trutnie? Tu znowu kłania się potrzeba domknięcia poznawczego czyli nic innego jak skonstruowanie szybkiej i prostej wizji świata. To na jej podstawie sarna uznawana jest za samicę jelenia lub jeleń za samca sarny. Ta potrzeba sprawia, że nie przywiązuje się zbytniej uwagi do niepasujących elementów spłyconej hipotezy rzeczywistości. Dlatego też nie poszerza się wiedzy o informacje, iż siedzący na kwiecie owad nie jest bąkiem, a nawet samcem pszczoły miodnej, lecz samicom pszczoły choć nie miodnej (samce trzmiela również nazywane są trutniami i nie zbierają nektaru ani pyłku), która nie dość, że sama nie jest trutniem, to ma jeszcze swoje trutnie do wykarmienia.

Rodzice Jasia właśnie zaprezentowali mu jego szafeczkę, pomogli zmienić buty, ściągnąć kurtkę i zawiesić plecak na haczyku. Jaś stanął wyprostowany przed drzwiami swojej sali dzierżąc w prawej dłoni swoją ulubioną publikację, która towarzyszyła mu przez cały poniemowlęcy okres, natomiast w lewej trzyma żółto-czarnego drewnianego bąka, którego precesją fascynuje się zaledwie od wczorajszego wieczora. Chłopiec jeszcze nie wie, jak trudna misja walki z mitami, stereotypami, ignorancją oraz poczuciem gatunkowej wyższości została przed nim postawiona. Nie wie także, iż jego wuj nie jest jedyną czarną owcą w stadzie podążającym do uzyskania łatwych odpowiedzi na skomplikowane zagadnienia. Jednak jest on rezolutny, błyskotliwy i gruntownie przygotowany, a także posiada odpowiednie nastawienie i wrażliwość oraz co najważniejsze wsparcie odpowiedzialnych i świadomych rodziców i całej rzeszy apisympatyków, których znamienita część jest czytelnikami niniejszego czasopisma.


 \"WydanieZamów prenumeratę czasopisma "Pasieka"


e-Prenumerata czasopisma Pasieka

Prenumerata „Pasieki” Czasopismo „Pasieka” to pismo dla pszczelarzy z pasją. Wydawane jako dwumiesięcznik w ciągu roku ukazuje się 6 numerów. Zamawów prenumeratę roczną - obejmuje...

Czym jest e-Prenumerata? e-Prenumerata to pełny dostęp do książek i numerów czasopisma „Pasieka” w aplikacji mobilnej oraz w serwisie w www.pasieka24.pl Wszystkie numery czasopisma „Pasieka” oraz książek w „Biblioteczce...

Ostatnio dodane

Rok pszczelarski 2027. ARiMR ogłasza nabór wniosków o dofinansowanie...

z Polski

Wielińska Agnieszka, 09-10-2026

Podziękuj Pszczole – w Kleczy Dolnej powstała miododajna rabata...

z Polski

Wielińska Agnieszka, 07-10-2026

Personalizowane etykiety na miód – jak wyróżnić swoją pasiekę...

Porady pszczelarskie

Wielińska Agnieszka, 05-10-2026

Z artykułu dowiesz się m.in.: jak przebiegała XIX edycja Świętokrzyskiego...

Pasieka 6/2026

Staniszewska Patrycja, 05-10-2026

Z artykułu dowiesz się m.in.: jak przebiegały obchody Roku Dzierżonowskiego...

Pasieka 6/2026

Maciej Sylwester Bryś, 05-10-2026

Z artykułu dowiesz się m.in.: jak międzynarodowe projekty badawcze pomagają...

Pasieka 6/2026

Witkowska Paulina, 05-10-2026

Z artykułu dowiesz się m.in.: jak mrówki udzielają sobie pomocy...

Pasieka 6/2026

Jaroński Jakub , 05-10-2026

Z artykułu dowiesz się: jak nieprzewidywalna pogoda i słabnięcie Golfstromu...

Pasieka 6/2026

Ciężadło Anna, 05-10-2026

Z artykułu dowiesz się: jak skutecznie utrzymać pszczoły w nastroju...

Pasieka 6/2026

Trzybiński Sławomir , 05-10-2026