Z artykułu dowiesz się:
- jak skutecznie utrzymać pszczoły w nastroju roboczym i uniknąć strat w miodobraniu;
- dlaczego samo zrywanie mateczników rojowych nie likwiduje przyczyny nastroju rojowego;
- jak krok po kroku wykorzystać odkłady oraz izolatory Chmary do kontroli rozwoju rodziny.
„Metody dobre i te lepsze”
Organizacja życia społecznego rodziny pszczelej zawsze fascynowała jej obserwatorów. Niesamowite są związki między tworzącymi ją osobnikami, a panujący tam porządek nas zadziwia. Do tego jej struktura i sposób życia do złudzenia przypomina naszą, ludzką społeczność.
Dlatego zrozumiałe są nasze oczekiwania wobec pszczół. Będąc tak podobnymi do nas powinny mieć podobne cele i sposoby działania, jak my. Na wielu płaszczyznach daje się to zauważyć, a stąd już krok do powzięcia pewności, że nasze podopieczne same z siebie będą tak żyć i postępować, jak tego od nich oczekujemy. Jednak mimo naszych chęci, podobieństwo pszczelej rodziny do ludzkiej społeczności w pewnym momencie się kończy. Cele pszczół okazują się inne niż pszczelarza, chociaż początkowo współpraca zdawała się układać idealnie.
[...] - część treści ukryta, w całości dostępna tylko dla zalogowanych e-PrenumeratorówPo pierwsze – geny
Pszczoły rozmnażają się przez rójkę, która jest silnie uwarunkowana genetycznie. Są jednak pszczoły bardziej rojliwe i takie, które w nastrój rojowy szybko nie wchodzą mimo sprzyjających temu warunków zewnętrznych. Różnice są nie tylko między liniami genetycznymi wyhodowanymi przez człowieka. Wyjściowe rasy pszczół różniły się tą cechą i na przykład pszczoły rasy kraińskiej były bardziej rojliwe niż kaukaskie i włoskie. Nasze pszczoły środkowoeuropejskie roiły się intensywnie, ale nieco później, gdyż ich rozwój wiosenny był wolniejszy, do tego do zimy szły rodziny w mniejszej kondycji. Koledzy, którzy gospodarują dwadzieścia i więcej lat pamiętają, że krainki, nawet te pochodzące z pasiek hodowlanych, były łagodne oraz pracowite, i co dla większości naszych pasiek ważne, miały intensywny, wczesny rozwój. Tworzyły silne rodziny, ale niestety, lubiły szybko wchodzić w nastrój rojowy. Ta cecha nie była nikomu potrzebna, stąd poszukiwanie nowych ras i linii, często pochodzących z innych krajów, a nawet kontynentów.
Odpowiedzią hodowców pszczoły kraińskiej było takie ukierunkowanie pracy hodowlanej, by tę cechę w pogłowiu ograniczyć. W efekcie mamy teraz krainki, których rojliwość utrzymuje się na niewysokim poziomie. To wynik kilkunastu lat pracy hodowlanej. Nasuwa się więc pytanie: czy nie da się tym sposobem omawianej cechy całkowicie wyeliminować i uzyskać pszczoły, które wcale nie będą się roić. Na razie nie i zapewne nie jest to potrzebne. Niemniej wpływ założeń genetycznych na rojliwość pszczół w dużej mierze udało się opanować i to nie tylko w obrębie omawianej rasy.
[...] - część treści ukryta, w całości dostępna tylko dla zalogowanych e-PrenumeratorówZrywanie mateczników i temu podobne zajęcia
Do niedawna w bardzo wielu polskich (a nawet zachodnioeuropejskich) pasiekach podstawowym sposobem mającym zapobiec wyjściu roju było likwidowanie mateczników rojowych. Pszczelarz był przekonany, że jeśli zniszczy mateczniki, to pszczoły się nie wyroją. Będą świadome faktu, że wyjście roju ze starą matką doprowadzi do zagłady rodziny, bowiem przerwana zostanie w niej możliwość reprodukcji. Pszczoły tego nie wiedzą, ale czasem wyjście roju takim zabiegiem udało się opóźnić. Tym bardziej, że tę czynność wykonywano cyklicznie do końca okresu intensywnego rozwoju rodzin, w odstępach cotygodniowych. Pracochłonność tej metody jest ogromna i wcale nie likwiduje nastroju rojowego lecz jej skutek. Mateczniki rojowe nie są bowiem przyczyną tegoż nastroju, lecz jego następstwem.
Nastrój rojowy jest powodowany przez feromony znajdujące się w pokarmie krążącym między pszczołami i w powietrzu ulowym. Wywołują one określone zachowania pszczół, a są wydzielane zarówno przez matkę, jak i same pszczoły. W określonych warunkach dochodzi do zachwiania równowagi między tymi feromonami i pszczoły zaczynają się zachowywać inaczej niż w „normalnym”, roboczym nastroju. Pszczoły są całe swoje życie pod presją feromonów i zachowują się tak, jak te im „nakazują”. Nastrój rojowy jest tego przykładem: pszczoły budują mateczniki rojowe, przestają budować plastry, gromadzić zapasy i są coraz bardziej zaniepokojone. Można powiedzieć, że zaczynają się „źle czuć” w swoim ulu, w końcu wylatują zabierając ze sobą starą matkę.
Nastrój rojowy bynajmniej nie wygasa. Po tygodniu zaczynają się wygryzać matki rojowe i wychodzi kolejny rój, potem następny. W skrajnej, długotrwałej i wyjątkowo nieprzyjemnej dla pszczół sytuacji feromonowej, wszystkie się wyroją i ul zostanie pusty. Nie pomoże zatem likwidowanie mateczników, gdyż to nie one są przyczyną tego pszczelego niepokoju.
[...] - część treści ukryta, w całości dostępna tylko dla zalogowanych e-Prenumeratorów
Sposoby skuteczne
Opisane wyżej sposoby bywają skuteczne, ale nie zawsze. Nie są metodami zapobiegania nastrojowi rojowemu, lecz mają nie dopuścić do wyjścia roju. Rzadko udaje się wykonać je na czas, zazwyczaj na interwencję jest już za późno. Dlatego pszczelarza powinny interesować sposoby nie tyle zapobiegania rójce, lecz utrzymania pszczół w nastroju roboczym. To o wiele łatwiejsze zadanie, mniej pracochłonne i dające więcej satysfakcji, również materialnej niż mało skuteczne zapobieganie rójce w szczytowym momencie nastroju rojowego.
W pszczelarstwie już tak jest, że wszelkie nasze prace i zabiegi wpisane są w roczny plan działania. Rodzina pszczela funkcjonuje w cyklu rocznym, jej zachowania są determinowane przez następujące po sobie pory roku. My też musimy się do tego dostosować. Dotyczy to również kierowania rozwojem rodzin.
[...] - część treści ukryta, w całości dostępna tylko dla zalogowanych e-PrenumeratorówKierowanie rozwojem rodzin
Mimo doskonałego zorganizowania przez nas wszystkich czynników mających zapewnić sukces, pszczoły pozostają sobą i będą próbować żyć po swojemu. Zdarzają się wprawdzie rodziny, które bez naszej ingerencji przynoszą dużo miodu z kolejnych pożytków i nie myślą o rójce. Na obfitych pożytkach nie jest wtedy nawet potrzebna krata odgrodowa. Nie ma w gnieździe czasu na przygotowanie komórek do czerwienia, trzeba składać nektar przynoszony przez zbieraczki w wielkich ilościach. Wystarczy jednak kilkudniowe załamanie pogody, by ta idylla się skończyła i cała pasieka weszła w nastrój rojowy. Dlatego pszczelarz musi być przygotowany na wszystkie ewentualności i cały czas mieć pieczę nad sytuacją.
Służą temu zabiegi kierowania rozwojem rodzin. Odpowiednią metodę dobieramy do warunków pożytkowych, mając na uwadze cały sezon, nie tylko najbliższe dwa tygodnie czy miesiąc. Tam, gdzie pasieka korzysta z kilku bezpośrednio następujących po sobie pożytków (wierzby, mniszek, akacja, malina, lipa, gryka, nawłoć, ewentualnie wrzos), klasycznym niemalże już sposobem jest osłabienie silnych, zagrożonych nastrojem rojowym rodzin przez wykonanie odkładów. Odkład wykonany najczęściej około połowy maja składa się z co najmniej trzech ramek z czerwiem zasklepionym plus pszczoły jeszcze z 2 – 3 plastrów. Do odkładów poddajemy matki nieunasiennione i przez najbliższe miesiące czekamy, aż się rozwiną w silne rodziny. Wykorzystamy je do odbudowania strat zimowych (jeśli takie były), oraz do zasilenia rodzin produkcyjnych przed zimą lub, w razie potrzeby, jeszcze w trakcie bieżącego sezonu.
Rodziny macierzyste pracują na kolejnych pożytkach i jeśli jeszcze będą chciały się roić, osłabiamy je wykonując kolejny odkład. Odkładów nigdy nie za wiele, zawsze znajdą się rodziny wymagające zasilenia lub wymienienia matki. Poza tym można je sprzedać. Pod koniec sezonu w każdej rodzinie produkcyjnej likwidujemy matkę i dołączamy do niej rodzinę powstałą z majowego odkładu. Do zimy pójdą silne rodziny z młodymi matkami o znanej użytkowości i pochodzeniu. Taka gospodarka wymaga posiadania większej ilości sprzętu: ulików na odkłady lub jeszcze lepiej normalnych uli. Programy pomocowe dla pszczelarstwa umożliwiają refundację ich zakupu, co tym bardziej powinno przekonać pszczelarzy do wprowadzenia takich nowoczesnych metod gospodarowania.
Jednym z wariantów tego sposobu gospodarowania jest metoda Korżeniowskiego. Różnica polega na tym, że w maju wykonujemy odkład z silnej rodziny, ale z odkładem zabieramy matkę. Do rodziny macierzystej poddajemy matecznik lub matkę nieunasiennioną. Matka w odkładzie czerwi do końca sezonu. Odbieramy będący „na wygryzieniu” czerw z odkładu i zasilamy nim rodzinę produkcyjną. W sierpniu albo wrześniu likwidujemy starą matkę, a odkład dołączamy do rodziny zasadniczej.
[...] - część treści ukryta, w całości dostępna tylko dla zalogowanych e-PrenumeratorówNa gorszych pożytkach
Nie wszystkie pasieki korzystają z następujących po sobie pożytków przez cały sezon, od kwietnia do września. Większość polskich pasiek ma do dyspozycji dwa, góra trzy pożytki; wiosenne pożytki rozwojowe, rzepak, akację i czasem lipę, choć ta ostatnia często zawodzi. Przedstawiony wcześniej intensywny model gospodarowania nie jest potrzebny, chyba że zajmujemy się produkcją odkładów. Natomiast przy wczesnych, krótkich i obfitych pożytkach potrzebna jest bardzo ścisła kontrola rozwoju rodziny z dwóch względów. Po pierwsze, by nie dopuścić do powstania nastroju rojowego i rójki. Po drugie, by kosztem pożytku nie produkować nadmiernej ilości pszczół, które w czasie bezpożytkowym będą niepotrzebne.
[...] - część treści ukryta, w całości dostępna tylko dla zalogowanych e-PrenumeratorówPonieważ jest dopiero druga połowa czerwca, rodziny podkarmiamy, by matki zaczęły intensywnie czerwić. Chodzi o to, by wychować jak najwięcej pszczół na zimę. Potrzebne będą silne rodziny, które wiosną przyszłego roku wyruszą do pracy na wczesnych pożytkach.
[...] - część treści ukryta, w całości dostępna tylko dla zalogowanych e-PrenumeratorówJakby nie patrzeć, kierować rozwojem rodzin trzeba, bowiem bez tego może dojść do sytuacji niepotrzebnych ani nam, ani pszczołom; rójki, spadku produkcji, a nawet głodu.
Sławomir Trzybiński
tel. 501-432-752

