NEWS:


Z artykułu dowiesz się m.in.:

  • dlaczego niemowlęta nie powinny jeść miodu;
  • czym gryzą bezzębne robotnice pszczoły miodnej;
  • co pomoże wdrożyć niemowlę do zrozumienia wibroakustycznej komunikacji pszczół.

Ludyczny potencjał pszczoły, cz. 2.

Z poprzedniej części artykułu dowiedzieliśmy się, iż artefaktem dostosowanym do możliwości odbierania bodźców z otaczającego świata przez noworodka jest przytulanka. Ponadto uzyskaliśmy informację, jakie cechy powinna ona spełniać, by bezpiecznie, optymalnie i holistycznie stymulować rozwój wszystkich zmysłów głównego bohatera oraz jak za sprawą maskotki może on zacząć patrzeć przychylnym (jeszcze nie w pełni sprawnym) okiem na pszczoły miodne. Druga część artykułu będzie stanowić kontynuację współtowarzyszenia Jasiowi w jego kolejnych etapach rozwojowych, połączoną z próbą odnalezienia zabawek przystosowanych do aktualnych możliwości, umiejętności i potrzeb chłopca oraz krótką genezę ich powstania. Aczkolwiek jej nadrzędnym celem będzie utrwalenia więzi między nim a pszczołami, poprzez wskazanie apiodpowiedników tychże zabawek.

Fot. sosiukin

Minął już kwartał od momentu nabrania pierwszego haustu powietrza przez małego Jasia, nazywany także „4 trymestrem ciąży”. W ciągu ostatnich 12 tygodni Jaś nabył szereg nowych umiejętności, jego zmysły wyostrzyły się i (nie wypominając mu) znacznie przybrał na wadze. Aktualnie ma dwukrotnie większą masę niż przy narodzinach, czyli ponad 6 kg. Do tego przybyło mu kilka centymetrów, co odrobinę wysmukliło jego sylwetkę, natomiast mięśnie Jasia nabrały siły i zdążyły przywyknąć do funkcjonowania poza wodami płodowymi matki. Dzięki tym fizjonomicznym zmianom chłopiec potrafi już bez większego trudu unieść głowę, gdy leży na brzuchu, a także obracać nią, intencjonalnie wyciągać ręce w kierunku zabawek i łapać je (zazwyczaj z powodzeniem) w dłonie. Ponadto ma namiastkę umiejętności poruszania się, nieco niezbornie odpychając się nogami, zaczyna on także podejmować pierwsze jeszcze bezskuteczne próby obracania się z pleców na brzuch. Dzięki częstemu obejmowaniu i przytulaniu przez jego rodziców rozwija się jego propriocepcja (czucie głębokie), a za sprawą noszenia, bujania czy kołysania go prawidłowo kształtuje się układ przedsionkowy odpowiedzialny za równowagę niemowlaka.

Fot. 2. Fot. Daria-Yakovleva
zablokowane [...] - część treści ukryta, w całości dostępna tylko dla zalogowanych e-Prenumeratorów

W tym miejscu powinno pojawić się pytanie: skoro miód ma tak wiele pozytywnych właściwości, to dlaczego w trakcie trwania „okna tolerancji” nie należy go wprowadzać do diety Jasia? Tak, miód, dzięki zawartym w nim aminokwasom, minerałom, enzymom, witaminom i przeciwutleniaczom ma korzystne dla organizmu właściwości. Należą do nich między innymi: przyspieszenie procesu gojenia ran, łagodzenie kaszlu, poprawa perystaltyki jelit, wspomaganie układu odpornościowego, działanie antyseptyczne itd. Jednakże w miodzie mogą występować Clostridium botulinum, czyli laseczki jadu kiełbasianego szkodliwe dla trzymiesięcznego Jasia. Jak się tam dostały? Silnie odporne na temperatury przetrwalniki bakterii występujące w glebie, za sprawą wiatru zostały przetransportowane wraz z drobnymi fragmentami gleby do kielichów kwiatów, skąd pracowite pszczoły przeniosły je do ula, a w nim już nietrudno trafić do miodu, w którym przy sprzyjających warunkach mogą zacząć się namnażać. Dlaczego po pierwszym roku życia mimo tego zagrożenia można jeść miód, a dla Jasia nie jest on wskazany? Ponieważ jego flora bakteryjna jest niewystarczająco rozwinięta, co uniemożliwia mu skuteczne wydalenie przetrwalników, które zaczną się rozprzestrzeniać, doprowadzając do botulizmu dziecięcego. Czy karmiąca Jasia piersią mama, powinna przestać jeść miód? Nie, ponieważ właściwe działanie układu pokarmowego matki uniemożliwia przedostanie się bakterii poprzez mleko do organizmu Jasia. Czy w Polsce botulizm jest powszechną chorobą? Nie, ponieważ w naszych glebach sporadycznie występują laseczki jadu kiełbasianego (co stanowi kolejny argument za tym, by spożywać miód od lokalnego i sprawdzonego pszczelarza). Nie zmienia to jednak faktu, że WHO, National Honey Board i Polskie Towarzystwo Gastroenterologii, Hepatologii i Żywienia Dzieci stanowczo odradzają spożywanie miodu przed ukończeniem pierwszego roku życia.

Czwarty miesiąc życia, jaki Jaś właśnie rozpoczął, jest również początkiem tzw. fazy oralnej. W związku ze wzmocnieniem mięśni, wzrostem manualnej precyzji, a także rozwojem koordynacji oko-ręka, niemowlak z każdym dniem będzie coraz sprawniej chwytał przedmioty, manipulował nimi, a także, ku przerażeniu jego rodziców, brał je do buzi. Dzieje się tak, ponieważ już zaledwie w ósmym tygodniu życia płodu z listka zarodkowego ukształtowały się zalążki układu nerwowego oraz skóry stanowiącej najrozleglejszy układ w organizmie. Miejscem, w którym jako pierwsze wykształcają się receptory czuciowe, jest głowa, a konkretnie okolice ust i nosa. Dlatego też zaledwie trzymiesięczny Jaś w dużej mierze poznaje okalającą go przestrzeń poprzez kontakt poszczególnych przedmiotów z najwrażliwszym miejscem jego ciała stanowiącym nos, usta oraz kubki smakowe umieszczone wewnątrz jamy ustnej. Faza ta błędnie mylona jest z ząbkowaniem, ponieważ pierwszy ząb najczęściej wyrzyna się niemowlakom po ukończeniu 6 miesiąca życia.

zablokowane [...] - część treści ukryta, w całości dostępna tylko dla zalogowanych e-Prenumeratorów

Choć istnieją gryzaki wykonane po paleolicie, które są ręcznie wyrzeźbione w drewnie lub stanowią zdobne metalowe odlewy, to prawdziwym fenomenem wśród zabawek do gryzienia (podobnie jak w przypadku pluszowego misia) stała się niepozorna, mierząca zaledwie 18 cm żyrafa Sophie (Fot. 3) stworzona w całości z żywicy malezyjskich drzew hewea, częściej nazywanej lateksem lub kauczukiem. Powstała dokładnie 25 maja 1961 r. w dniu św. Zofii (dlatego też nazywa się Sophie) w Ansnières-sur-Oise niedaleko Paryża. Od tamtego czasu do dziś powstaje z jednego kawałka lateksu, jej produkcja zaś składa się z czternastu etapów, które wykonywane są niemalże wyłącznie z wykorzystaniem pracy rąk jej twórców. Fenomen żyrafy wynika z faktu, iż w czasie jej powstawania francuscy rodzice mogli zaoferować swoim pociechom jedynie figurki zwierząt domowych lub gospodarczych.

Fot. 3. Żyrafa Sophie. Fot. wirestock_creators

Taka egzotyczna odmiana z pewnością przyciągnęła tłumy rodziców pragnących, by ich latorośla posiadały modny gadżet, jednak Sophie nie osiągnęłaby statusu kultowego gryzaka, gdyby leżała odłogiem w kącie każdego dziecięcego pokoju. Posiada ona szereg cech sprawiających, że niemowlęta chcą z nią obcować, manipulować i gryźć. Pierwszym elementem morfotycznym jest charakterystyczna dla żyrafowatych długa szyja, za którą nawet nieco niezgrabne rączki niemowlaka są w stanie złapać, jej wielkość i masa pozwalają nawet kilkumiesięcznym dzieciom spokojnie ją obracać. Jej nogi stanowią najczęściej poligon doświadczalny bodźców czuciowych, będąc jednocześnie kojącym ból czteroelementowym stymulatorem dziąseł. Niepowtarzalny, ręcznie malowany układ brązowych cętek (podobnie jak ma to miejsce z unikatowym umaszczeniem naturalnych odpowiedniczek) na białej powłoce sprawia, że świetnie stymuluje jeszcze nie w pełni rozwinięty wzrok niemowląt, preferujący kontrastowe zestawienia barw. Multisensoryczność zapewnia piszczałka umieszczona w jej brzuchu, którą nawet jeszcze nieco niezborne dłonie niemowlaka są w stanie uruchomić. Sophie jest miękka w dotyku, co wyklucza bolesne samouszkodzenie się przez niemowlaka, a także podrażnienie jego błon śluzowych wewnątrz buzi. Naturalna guma z drzewa hewea, dzięki swej jedwabistości przypomina niemowlęciu w dotyku skórę jego matki, natomiast jej smak i zapach, choć jest charakterystyczny dla gumy, odpowiada preferencjom większości dzieci. Lateks pozbawiony jest niebezpiecznych ftalanów, natomiast do malowania wykorzystuje się barwniki spożywcze minimalizujące wystąpienie alergii. Żyrafa Sophie aktualnie jest najczęściej kupowanym gryzakiem na świecie, w samej Francji zaś każdego roku sprzedaje się jej więcej sztuk, niż rodzi się dzieci.

zablokowane [...] - część treści ukryta, w całości dostępna tylko dla zalogowanych e-Prenumeratorów

Wróćmy do trzymiesięcznego Jasia, dumnie dzierżącego w dłoni nowy pszczeli gryzak. Jego nieustannie doskonaląca się motoryczna precyzja oraz potrzeba omnisensorycznego rozwoju skłaniają do refleksji, iż nadszedł czas na wyposażenie go w atrybut, który przy nieprzemyślanym doborze może przynieść więcej strat niż korzyści dla akustycznego ładu domowych pieleszy. Mowa tu o niepozornej, choć mającej wielowiekowe tradycje i mnogie zastosowanie grzechotce. Według legendy pierwszym człowiekiem, który wykorzystał jej ludyczny potencjał względem swych dzieci był Archytas z Tarentu, dzięki czemu pitagorejczyk mógł poświecić wygospodarowany czas na prowadzenie dysput z Platonem. Pierwszymi grzechotkami były zasuszone owoce granatu lub tykwy. Wraz z rozwojem cywilizacji zaczęto tworzyć je z drewna, gliny i brązu. Popyt na nie napędzał starożytny rynek zabawkarski, muzyczny oraz religijny, gdyż powtarzające się monotonne dźwięki ułatwiały wprowadzenie w trans uczestników rytuałów. W związku z ogromną śmiertelnością dzieci grzechotki pełniły także funkcję amuletu chroniącego dziecko przed złymi siłami oraz nadającego mu pożądanych przymiotów, takich jak: siła, odwaga czy mądrość. W XVI w. obowiązkowym gadżetem potomków zamożnych mieszkańców Europy Zachodniej były wykonane ze srebra lub złota wyposażone w dzwonki, gwizdek i koralowe elementy do gryzienia wielofunkcyjne grzechotki, które z czasem zaczęto produkować także z tańszych tworzyw.

zablokowane [...] - część treści ukryta, w całości dostępna tylko dla zalogowanych e-Prenumeratorów
Fot. 5. Fot. xiSerge

Najbardziej spektakularnym świadectwem wibroakustycznej komunikacji pszczół jest pszczeli taniec zwany również tańcem werbunkowym, w trakcie którego zbieraczki za pomocą drgania odwłokiem, wychylania nim na boki, ruchu skrzydeł, a także kierunku przemieszczania się po plastrze informują inne robotnice o odległości pożytku od gniazda, jego rodzaju i jakości. Istotnymi składowymi w odbiorze tak przekazywanych informacji są długość wykonywanego tańca, jego intensywność, ilość i szybkość wychyleń odwłoka, długość i częstotliwość ruchów skrzydeł, intensywność wibracji przenoszonych na plaster, a nawet stosunek długości trwania fazy wywijania odwłokiem do spokojniejszej fazy powrotu. Jednak to nie jedyny moment, gdy pszczoły świadomie się komunikują. Wykorzystywany w tym celu ruch skrzydeł u matek występuje najczęściej jedynie w okresie rojenia i po powrocie z lotu godowego stopniowo zanika. Trutnie również nie uchodzą za gawędziarzy, albowiem komunikacyjne ruchy skrzydeł zarejestrowano u nich jedynie przed lotem godowym oraz w trakcie prób usunięcia ich z gniazda. Natomiast prawdziwymi szczebiotkami są robotnice, które komunikują się z matkami, trutniami i same ze sobą. Charakteryzuje je bardzo duża ilość interakcji międzypszczelich oraz największa amplituda długości i częstotliwości ruchów skrzydeł. Wynika to zapewne z ogromu pełnionych przez nie funkcji i powiązanych z nimi obowiązkami oraz faktu, iż jedynie robotnice są w posiadaniu informacji dotyczących aktualnych warunków panujących poza ulem.

W kolejnej odsłonie artykułu Jaś w końcu stanie na nogi, co da mu możliwość decydowania o obranym przez siebie kierunku, a rozwój manualnych kompetencji umożliwi mu wzięcie losu we własne ręce i unaoczni jego ludyczne preferencje. Taka swoboda Jasia w samostanowieniu pozwoli obiektywnie zweryfikować, czy poczynione dotychczas działania odniosły efekt w postaci pozytywnego stosunku chłopca do pszczół oraz ujawnienia się apiinklinacji w trakcie dokonywania wyboru kolejnych zabawek. Następna część artykułu stanie się przestrzenią lustracji rozrywkowych zasobów drzemiących w bączkach, lalkach i ciągutkach (zabawkach na kółkach). Oczywiście pojawi się w niej przestrzeń na ich pszczele odpowiedniki oraz kolejne interesujące nawiązania do miododajnych zapylaczek. Tymczasem Jaś za sprawą swoich nowych zabawek multisensorycznie poznaje otaczającą go rzeczywistość, jej kształty, kolory, fakturę, zapach i smak, wdrażając swój słuch do rozszyfrowania werbalnych informacji, a umysł do zrozumienia wibroakustycznej komunikacji.

Od redakcji:
Artykuł nie jest sponsorowany. Zabawki, o których mowa, są przykładami pierwszych lub typowych przedmiotów dla dzieci, często inspirowanych pszczelarskimi motywami. Na ich podstawie omówiono cechy, jakie powinny mieć bezpieczne grzechotki czy gryzaki dla dzieci, a tekst ma charakter edukacyjny.

 \"WydanieZamów prenumeratę czasopisma "Pasieka"