NEWS:

Przez kilkadziesiąt lat naukowcy spierali się o zawartość tajemniczych naczyń ze starożytnej świątyni w Paestum. Dziś, dzięki najnowocześniejszym technologiom biomolekularnym, badacze potwierdzili hipotezę, że starożytni Grecy składali swoim bóstwom w ofierze prawdziwy miód.

Potwierdzono hipotezę, że w naczyniach z Paestum znajdował się miód

W naczyniach z Paestrum znajdował się miód
Zdjęcie poglądowe. Fot. Freepik

Przez kilkadziesiąt lat naukowcy spierali się o zawartość tajemniczych naczyń ze starożytnej świątyni w Paestum. Dzięki najnowocześniejszym technologiom biomolekularnym badacze potwierdzili hipotezę, że starożytni Grecy składali swoim bóstwom w ofierze prawdziwy miód.

Trzy dekady błędnych wniosków

W 1954 roku archeolodzy badający grecką osadę w Paestum w południowych Włoszech natrafili na niezwykłe znalezisko. W podziemnej kapliczce z VI wieku p.n.e. odkryto zbiór brązowych naczyń zawierających zagadkową, pastowatą substancję przypominającą wosk. Początkowo badacze entuzjastycznie ogłosili, że to miód, który w starożytności uznawany był za symbol mądrości i nieśmiertelności. Niestety, trzy niezależne analizy laboratoryjne, przeprowadzone od lat pięćdziesiątych do 1983 roku, nie potwierdziły obecności miodu w znalezisku. Ówczesne metody badawcze nie pozwoliły na wykrycie cukrów czy białek i specjaliści uznali, że znaleziona substancja to jedynie mieszanka tłuszczów zwierzęcych, roślinnych, wosków i żywic. Resztki owadów czy pyłków w osadzie traktowano po prostu jako przypadkowe zanieczyszczenia.

Przełom prosto z Oksfordu

Sytuacja zmieniła się, gdy starożytna substancja trafiła na wystawę do oksfordzkiego Muzeum Ashmolean w 2019 roku. Zespół naukowców, wykorzystując najnowsze techniki analityczne, takie jak zaawansowana chromatografia i spektrometria mas, postanowił ponownie wziąć znalezisko pod lupę. Wyniki opublikowane w prestiżowym czasopiśmie „Journal of the American Chemical Society” rzucają nowe światło na tę historyczną zagadkę. W badanych próbkach wykryto lipidy, produkty rozkładu sacharydów, cukrów heksozowych oraz białek wytwarzanych przez pszczoły karmicielki.

Badaczom udało się zidentyfikować główne białka mleczka pszczelego, w tym MRJP-1, MRJP-2 i MRJP-3, które pochodzą bezpośrednio od pszczoły miodnej Apis mellifera. Obecność tych konkretnych białek, w połączeniu z markerami typowymi dla mocno zestarzałego wosku pszczelego, stanowi mocny dowód na to, że w naczyniach najprawdopodobniej znajdował się miód w plastrach.

Brązowy dzban jako starożytny konserwant

Jak to w ogóle możliwe, że chemiczne ślady miodu przetrwały ponad dwa i pół tysiąclecia? Naukowcy odkryli, że z pomocą przyszło samo naczynie. Jony miedzi przenikające ze ścianek dzbana (brąz to stop miedzi z cyną lub innymi metalami i ewentualnie innymi pierwiastkami – przyp. red.) zadziałały biobójczo, tworząc unikalne środowisko konserwujące (przyczynił się do tego kontakt z powietrzem po degradacji korka, który zamykał naczynie). To właśnie obecność jonów miedzi pomogła uchronić resztki wrażliwych cukrów przed całkowitym rozkładem przez mikroorganizmy.

Choć miód uchodzi za produkt nieulegający zepsuciu, z naukowego punktu widzenia jest to substancja, która z biegiem wieków podlega głębokim transformacjom chemicznym. Świeży miód składa się w 79% z cukrów prostych, w ok. 18% z wody, 1,1% białek oraz w 0,17–1,17% z kwasów (najliczniej występujący to kwas mrówkowy, cytrynowy i glukonowy) oraz śladowych ilości witamin, enzymów, flawonoidów i związków fenolowych. W trakcie długotrwałego przechowywania, szczególnie w temperaturach przekraczających 20°C, składniki te ulegają stopniowej degradacji. Kluczowym mechanizmem tych przemian jest reakcja Maillarda, czyli seria reakcji chemicznych, które zachodzą pomiędzy aminokwasami a cukrami redukującymi, najczęściej pod wpływem ciepła. Produkty tych wtórnych reakcji odpowiadają za zmianę składu chemicznego i widoczną zmianę barwy miodu na ciemniejszą. Ponadto same cukry ulegają powolnemu rozkładowi do furanów (stąd wzrost słynnego 5-metylofurfuralu).

Równolegle z rozkładem węglowodanów w starzejącym się miodzie zachodzą procesy utleniania. Utlenianie glukozy prowadzi do powstawania glukonolaktonu, który w wyniku hydratacji przekształca się w kwas glukonowy. Konsekwencją tych przemian jest stopniowy wzrost ogólnej kwasowości miodu w miarę upływu czasu.

Warto pamiętać, że substancja odnajdywana na stanowiskach archeologicznych nie jest nienaruszonym produktem spożywczym. Choć często stosuje się skróty myślowe, gdzie podaje się, że miód ze starożytnych grobowców się „nie zepsuł” lub „pozostał jadalny”, to oczywiste jest, że nikt go nie będzie konsumował. W tego typu relacjach chodzi o pokreślenie, że miód jest produktem długoterminowym i odpowiednio przechowywany się nie zepsuje (w znaczeniu, że np. nie spleśnieje), „teoretycznie jest jadalny”, natomiast nie jest to równoznaczne z zachowaniem unikalnych właściwości tego produktu.

Ostatnio świetnie się do tego odniósł „Pszczelarz z Wąchocka”, czyli Wojciech Margowniczy w wykładzie pt. „Czy miód się psuje?” Badania laboratoryjne, przegląd naukowy i opinia społeczna” wygłoszonym podczas Targów „Expo2Bee” 11 kwietnia 2026 r. Wystąpienie to można obejrzeć w serwisie YouTube.


Oprac. Teresa Kobiałka
Źródło: Carvalho, L. d. C., Pires, E., Domoney, K., Zuchtriegel, G., & McCullagh, J. S. O. (2025) . A symbol of immortality: Evidence of honey in bronze jars found in a Paestum shrine dating to 530-510 BCE. Journal of the American Chemical Society , 147, 29756-29766 . https://doi.org/10.1021/jacs.5c04888


 Zamów prenumeratę czasopisma "Pasieka"

ze świata


e-Prenumerata czasopisma Pasieka

ze świata