NEWS:

Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS) skontrolowała 98 podmiotów (47 sklepów oraz 51 producentów). Aż w 40,8% skontrolowanych partiach miodu wykryto nieprawidłowości.

Wyniki kontroli IJHARS dotyczącej miodu

Kontrola miodu
Fot. Freepik

Inspekcji Jakości Handlowej Artykułów Rolno-Spożywczych (IJHARS) skontrolowała 98 podmiotów (47 sklepów oraz 51 producentów). Raport z kontroli opublikowano w lutym tego roku. Aż w 40,8% skontrolowanych partiach miodu wykryto nieprawidłowości. Choć najwięcej uchybień dotyczyło kwestii formalnych, wskazano również dowody na rażące błędy technologiczne i celowe zafałszowania. Warto wziąć pod uwagę zastrzeżenia IJHARS i pamiętać o nich przy konfekcjonowaniu tegorocznego miodu.

Kreatywność w nazewnictwie i braki w znakowaniu

Najwięcej, bo niemal co trzecia partia, posiadała błędy w oznakowaniu. Inspektorzy zakwestionowali:

  • Brak kluczowych danych, takich jak data minimalnej trwałości, kraj pochodzenia czy nr partii.
  • Wprowadzające w błąd nazwy, np. próby tworzenia hybryd typu „miód wielokwiatowy mniszkowo-rzepakowy”. Prawo jasno mówi: miód jest albo odmianowy, albo wielokwiatowy – łączenie tych nazw jest niedopuszczalne.
  • Sugerowanie właściwości leczniczych lub używanie słowa „naturalny” (każdy miód z definicji jest naturalny). Poważnym uchybieniem było również bezprawne używanie przedrostka „eko” przy produktach konwencjonalnych.

Równie niepokojące dane przyniosła analiza pyłkowa, która wykazała, że co piąta partia miodu nie odpowiadała deklarowanej na etykiecie odmianie. Badania mikroskopowe nie potwierdziły przewagi pyłku roślin miododajnych w produktach sprzedawanych jako miody odmianowe. Odnotowano także incydent, w którym miód deklarowany jako polski zawierał pyłki roślin egzotycznych, całkowicie obcych dla naszej strefy klimatycznej, co podważa deklarację o krajowym pochodzeniu tego produktu.

W zakresie parametrów fizykochemicznych i cech organoleptycznych uchybienia stwierdzono w 4% badanych próbek. Wykryte odchylenia w poziomie HMF oraz liczbie diastazowej sugerują, że miód był niewłaściwie przechowywany lub zbyt mocno podgrzewany w procesie konfekcjonowania, co prowadzi do utraty jego cennych właściwości biologicznych. Najcięższym przewinieniem było jednak wykrycie dekstryn skrobiowych w jednej z partii, co stanowi jednoznaczny dowód na zafałszowanie miodu obcymi substancjami. Wśród wad sensorycznych wymieniano nietypowy smak landrynkowy oraz widoczne oznaki fermentacji. Wobec wszystkich nieuczciwych podmiotów inspekcja zastosowała przewidziane prawem sankcje.


Źródło: www.farmer.pl
www.gov.pl

 Zamów prenumeratę czasopisma "Pasieka"

z Polski


e-Prenumerata czasopisma Pasieka

z Polski