Relacja z I Ogólnopolskiej Konferencji Varroaresistenz Polska 2033 „Droga do pasiek wolnych od chemii – pszczoły odporne na Varroa do roku 2033”
18–19 kwietnia 2026 roku odbyła się I Ogólnopolska Konferencja Varroaresistenz Polska 2033, która stała się nie tylko platformą wymiany wiedzy, ale przede wszystkim manifestem zmiany. Ponad 40 lat po pojawieniu się Varroa destructor w Europie, środowisko pszczelarskie głośno powiedziało: „dość”. Hasło przewodnie – uzyskanie pszczół odpornych na roztocze do roku 2033 – stało się planem, którego wdrożenie wspierane jest przez środowisko naukowe oraz pszczelarzy praktyków, w tym coraz częściej także zawodowych (ma to ogromne znaczenie, ponieważ metody biotechniczne postrzegane są jako czasochłonne, nienadające się do dużych pasiek zawodowych).
Oczywiście rok 2033 to data umowna. Kiedy budził się ruch Varroaresistenz, zaproponował ją Eddy Nowicki – właśnie wtedy przypada setna rocznica Stowarzyszenia Pszczelarzy w Antwerpii, którego jest prezesem. Do hasła przewodniego konferencji nawiązał także podczas jednej ze swoich wypowiedzi Mariusz Chachuła, że w tym projekcie nie chodzi o to, że nie będzie w ogóle roztoczy w rodzinach, tylko że pszczoły będą sobie z nimi radzić.
Katarzyna Pietrzak-Kubiak i Mariusz Chachuła doskonale się sprawdzili w roli prowadzących oraz tłumaczy. Obecność dr. Petera Kozmusa, prezydenta Apimondii, oraz przedstawicieli Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi, a także Narodowego Instytutu Kultury i Dziedzictwa Wsi podkreśliła rangę wydarzenia. Podczas uroczystego otwarcia wręczono symboliczne odznaczenia, w tym Srebrne Monety z wizerunkiem pszczoły oraz Krzyże św. Ambrożego, honorując tych, którzy od lat przecierają szlaki nowoczesnej hodowli.
Konferencję otworzyły wystąpienia gospodarzy oraz gości honorowych. Piotr Mrówka podkreślił, że powrót do metod biotechnicznych nie jest nowością, lecz powrotem do korzeni, który jest niezbędny dla przetrwania sektora. Marie Förster oraz Katarzyna Pietrzak-Kubiak przedstawiły genezę stowarzyszenia Varroaresistenz 2033. Ruch ten, działający w Polsce jako organizacja non-profit, stawia na cztery filary: edukację, selekcję wstępną, metody biotechniczne oraz hodowlę. Marie Förster zaznaczyła, że kluczem do sukcesu jest współpraca między naukowcami a pszczelarzami, niezależnie od rasy hodowanych pszczół czy wielkości pasieki.
Poniżej zrelacjonowałam dla Was wykłady. Pogrupowałam je jednak tematycznie, a nie chronologicznie. Myślę, że tak będzie łatwiej zrozumieć sens metod biotechnicznych oraz tego, z jak szerokim podejściem łączy się ruch Varroaresistenz.
Koniec ery chemicznej – dlaczego musimy zmienić kierunek?
Ralph Büchler: „Pszczoły potrafią się dostosować do różnych klimatów, różnych warunków pożytkowych i różnych pasożytów, jeśli tylko im na to pozwolimy”
Doktor Ralph Büchler w swoim wystąpieniu dokonał oceny dotychczasowych metod walki z warrozą. Jego zdaniem standardowy system oparty na jesienno-zimowym leczeniu chemicznym (w Polsce jego odpowiednikiem jest leczenie jesienne) przestał funkcjonować. Monitoring prowadzony w Niemczech wykazał, że straty rodzin rosną z roku na rok mimo intensyfikacji zabiegów.
Prelegent wskazał na trzy kluczowe problemy: oporność pasożytów na leki, kumulację substancji czynnych w wosku oraz fakt, że leczenie chemiczne nie eliminuje wirusów, które są bezpośrednią przyczyną śmierci pszczół. Przełomem, który zaproponował, jest biotechniczne przerywanie wychowu czerwiu latem. Badania dr. Büchlera wykazały, że 2–3-tygodniowa przerwa w czerwieniu nie tylko redukuje populację Varroa, ale sprawia, że pszczoły zimowe są znacznie lepiej odżywione i silniejsze wiosną. Wbrew obawom, przerwa w wychowie czerwiu wcale nie szkodzi rodzinom, a wręcz przeciwnie – zimują lepiej.
Prelegent podkreślił, że populacje odporne istnieją w Afryce czy Ameryce Południowej, gdzie pszczoły od lat radzą sobie bez leczenia, co dowodzi, że ewolucyjne przystosowanie do pasożyta jest możliwe. „Pszczoły potrafią się dostosować do różnych klimatów, różnych warunków pożytkowych i różnych pasożytów, jeśli tylko im na to pozwolimy” – doprecyzował.
Varroa naturalnie żeruje głównie na czerwiu trutowym, co drastycznie ogranicza żywotność samców i ich zdolność do przekazywania genów. Doktor Büchler zauważa, że współczesne pszczelarstwo, poprzez intensywne leczenie rodzin zimą, niweczy ten naturalny mechanizm selekcyjny, pozwalając na rozmnażanie się rodzinom podatnym na pasożyta. W jego własnej praktyce rodziny ojcowskie nie są leczone, co pozwala na wyłonienie najsilniejszego materiału genetycznego bez katastrofalnych strat w pasiece. Wyniki europejskich projektów badawczych, takich jak EurBeST, potwierdzają, że o odporności nie decyduje konkretna rasa pszczół, lecz wieloletnia i konsekwentna metoda selekcji prowadzona w konkretnych warunkach środowiskowych.
Następnie wykładowca opisał własny system gospodarki pasiecznej (utrzymuje 25 rodzin pszczelich), który od 2016 roku wyklucza stosowanie leków. Opiera się on na izolacji matki pod koniec czerwca, a następnie przeniesieniu jej na tzw. plaster pułapkę. Dzięki temu zabiegowi, po wygryzieniu się pozostałego czerwiu, pasożyty gromadzą się w jednym miejscu, co pozwala na precyzyjną ocenę stopnia porażenia rodziny metodą flotacji. Cały proces zajmuje zaledwie dziesięć minut na rodzinę, co czyni go dostępnym nawet dla pszczelarzy posiadających większe pasieki.
Podsumowując, dr Ralph Büchler zachęca do tworzenia lokalnych grup hodowlanych w ramach projektu Varroaresistenz 2033. Celem jest wyselekcjonowanie materiału, który łączy wysoką wydajność miodową z niskim przyrostem pasożytów. Autor podkreśla, że choć usuwanie czerwiu trutowego jest znaną metodą walki z warrozą, w pasiekach nastawionych na selekcję należy od tego odstąpić, aby móc rzetelnie ocenić naturalną odporność danej rodziny i pozwolić naturze na wybranie najlepszych osobników do dalszego rozrodu.
Prof. Krzysztof Olszewski: „Wszyscy hodowaliśmy Varroa, a tylko nieliczni hodowali pszczoły”
Wykład prof. Krzysztofa Olszewskiego postawił mocną diagnozę obecnego stanu pszczelarstwa, wskazując, że trwająca od ponad 40 lat walka z warrozą weszła w ślepą uliczkę. Prelegent podkreślił, że ciągłe zwiększanie liczby zabiegów chemicznych i stosowanie coraz silniejszych akarycydów doprowadziło do sytuacji, w której nieświadomie hodowaliśmy pasożyta zamiast pszczół. Główną przyczyną strat zimowych pozostaje Varroa destructor, a dotychczasowe metody zawodzą, ponieważ nie uwzględniają ewolucji pasożyta oraz zmian klimatycznych, które sprzyjają nieustannemu czerwieniu matek pszczelich.
Kluczem do zmiany tego niebezpiecznego trendu jest odejście od twardej chemii na rzecz metod biotechnicznych, które opierają się na wykorzystaniu naturalnych mechanizmów biologicznych rodziny pszczelej. Profesor wskazał, że najskuteczniejszym narzędziem w rękach pszczelarza jest kontrolowane przerywanie wychowu czerwiu. Można to osiągnąć poprzez izolację matki w specjalnych klateczkach lub izolatorach, a także poprzez stosowanie plastrów pułapek, które „wyłapują” dręcza. Takie podejście pozwala doprowadzić rodzinę do stanu bezczerwiowego, w którym walka z pasożytem przy użyciu kwasów organicznych staje się niezwykle efektywna.
Współczesne wyzwania, takie jak silna reinwazja roztoczy w drugiej połowie sezonu oraz nadchodzące zagrożenie w postaci pasożyta Tropilaelaps, czynią metody biotechniczne nieodzownymi. Prelegent zauważył, że choć izolacja matek wiąże się z pewnym nakładem pracy, to o zasadności tych działań świadczy fakt, że coraz częściej wdrażają je pszczelarze zawodowi, dla których aspekty ekonomiczna są priorytetem.
Podsumowując swoje wystąpienie, prof. Olszewski nakreślił wizję uzyskania pszczół odpornych na warrozę: „Czy to możliwe? [aby uzyskać do 2033 roku pszczoły odporne na warrozę]. Najważniejsze, aby zacząć!” – podkreślił. Zaznaczył jednak, że sukces hodowlany zależy od zaangażowania całego środowiska i pracy na dużej populacji pszczół. Zdaniem prelegenta nie ma innej drogi niż powrót do biologii, a jedność pszczelarzy w obliczu wspólnego wroga jest niezbędna, aby skutecznie odwrócić negatywne trendy i zabezpieczyć przyszłość pasiek.
Biologia, fizjologia i genetyka odporności
Prof. Aneta Strachecka: „Odporność zaczyna się w brzuchu”
Wystąpienie prof. Anety Stracheckiej stanowiło dogłębną analizę czynników warunkujących zdrowotność rodzin pszczelich, ze szczególnym uwzględnieniem diety, ewolucji pasożytów oraz błędów popełnianych przez pszczelarzy. Prelegentka rozpoczęła od kluczowego stwierdzenia, że fundamentem odporności pszczół jest ich układ pokarmowy. To właśnie z odpowiedniej diety, bogatej w różnorodny pyłek, czerpana jest energia do budowy ciała tłuszczowego. Składniki odżywcze transportowane przez hemolimfę pozwalają na produkcję białek niezbędnych do procesów metabolicznych oraz prawidłowego funkcjonowania gruczołów gardzielowych. Niestety, współczesne zmiany klimatyczne oraz monodieta sprawiają, że pszczoły cierpią na braki żywieniowe, co bezpośrednio przekłada się na ich bezbronność wobec zagrożeń zewnętrznych.
Kolejnym kluczowym wątkiem była drastyczna ewolucja roztocza Varroa destructor. Wykładowczyni podkreśliła, że blisko pół wieku intensywnego stosowania twardej chemii doprowadziło do wytworzenia u pasożytów potężnych mechanizmów adaptacyjnych. Dzisiejsze roztocze potrafią neutralizować leki, a nawet zmieniać swoją strategię bytowania, chroniąc się przed farmaceutykami pod pancerzem pszczoły. Najbardziej szokującym elementem wykładu był opis działania śliny roztocza. Nie tylko wysysa on tkanki, ale wprowadza do organizmu gospodarza enzymy, które zmieniają ekspresję ponad tysiąca pszczelich genów. Powoduje to, że organizm pszczoły zaczyna trawić własne tkanki, co prowadzi do jej nieuchronnego osłabienia, odwodnienia i drastycznego spadku odporności na inne patogeny i pestycydy.
Prelegentka poświęciła również nieco uwagi problemowi skażenia środowiska ula. Zwróciła uwagę na kumulację substancji chemicznych w wosku, w tym pochodnych amitrazy, które mogą zalegać w pasiece nawet przez kilkadziesiąt lat. Problem ten potęgują zafałszowania węzy parafiną i stearyną. Pszczoły wygryzające się na takim podłożu mają trwale uszkodzone gruczoły gardzielowe, a zmienione pH mleczka pszczelego powoduje jego twardnienie. Zjawisko to uniemożliwia larwom pobieranie pokarmu, czego objawem może być charakterystyczny rozstrzelony czerw w rodzinie.
W podsumowaniu prof. Strachecka odniosła się do obecnej kondycji pszczół w Polsce, oceniając ją jako alarmująco niską. Przestrzegła przed bezkrytycznym uleganiem modzie na biostymulatory i probiotyki, które często są przedawkowywane lub niedopasowane do specyficznej mikrobioty pszczół. Głównym wnioskiem płynącym z wykładu była konieczność radykalnego ograniczenia chemii syntetycznej na rzecz metod biotechnicznych i zintegrowanych. Tylko powrót do dbałości o naturalną fizjologię pszczoły i czystość wosku daje nadzieję na przetrwanie rodzin pszczelich w obliczu coraz silniejszych pasożytów, opornych na coraz więcej substancji czynnych.
Paul Jungels i dr Stefan Mandl: selekcja genetyczna działa
Podczas swojego wystąpienia Paul Jungels, uznany hodowca z Luksemburga, przedstawił radykalną zmianę w podejściu do gospodarki pasiecznej, deklarując całkowitą rezygnację z chemicznego zwalczania warrozy. Prelegent podkreślił, że jego celem jest wyeliminowanie akarycydów, które niszczą nie tylko roztocze, ale cały naturalny mikrobiom rodziny pszczelej. Paul Jungels opiera swoją metodę na ścisłej selekcji i naśladowaniu natury. Podstawową zasadą jest hodowanie matek wyłącznie od rodzin wykazujących najwyższą odporność i systematyczne zastępowanie nimi matek w rodzinach najsłabszych. W ten sposób w pasiece dochodzi do tzw. śmierci genetycznej rodzin nieprzystosowanych.
Nawiązując do historii, Paul Jungels zauważył, że o ile 40 lat temu stosowanie chemii było uzasadnione brakiem jakiejkolwiek odporności u pszczół, o tyle dzisiaj pszczelarze powinni z niej rezygnować. Wyraził przy tym krytyczną refleksję nad środowiskiem pszczelarskim, zauważając, że nie należy narzekać na rolników, skoro sami pszczelarze przez dekady nadużywali środków chemicznych do leczenia pszczół. Obecnie w jego gospodarstwie nie stosuje się wycinania czerwiu trutowego, izolacji matek w lecie ani zimowego polewania kwasem. Proces odchodzenia od chemii rozpoczął się już w połowie lat dziewięćdziesiątych, gdy na wkładkach dennicowych zaobserwowano rodziny, które naturalnie utrzymywały niską populację pasożyta.
W warstwie naukowej prelegent wskazał na ogromną złożoność genetyczną rodziny pszczelej. Wyjaśnił, że dzięki wielokrotnemu unasiennianiu matki (przez ponad 20 trutni), powstaje kilkadziesiąt tysięcy kombinacji genetycznych robotnic, co sprawia, że każde złożone jajo jest pewną indywidualnością. Choć nauka nie zna jeszcze wszystkich mechanizmów, kluczowe wydają się cechy takie jak VSH (Varroa sensitive hygiene – Varroa – wrażliwe zachowania higieniczne – usuwanie czerwiu, albo samych roztoczy, z komórek zawierających żywy czerw zaatakowany przez roztocze) czy SMR (Suppressed mite reproduction – Stłumiona reprodukcyjność roztoczy – samice wchodzą do komórek czerwiu, ale się w nich nie rozmnażają) oraz zjawiska epigenetyczne, polegające na uaktywnianiu lub wyciszaniu genów pod wpływem środowiska. Prelegent podkreślił, że geny odpowiedzialne za odporność znajdują się między innymi w pierwszej i dziewiątej parze chromosomów, a hodowca musi umieć wykorzystać trutnie jako filtr, który pozwoli te pożądane cechy utrwalić.
W procesie oceny rodzin Paul Jungels zrezygnował z popularnych testów igłowych na rzecz metody Spivak, polegającej na zamrażaniu czerwiu ciekłym azotem. Pozwala to na precyzyjną obserwację zachowań higienicznych pszczół, przy czym kluczowe jest nie tylko samo odsklepianie komórek, ale ich całkowite wyczyszczenie. Prelegent zaznaczył, że niektóre pszczoły czyszczą komórki bardzo wcześnie, wyczuwając zagrożenie wirusem zdeformowanych skrzydeł, nawet gdy poczwarka wydaje się jeszcze zdrowa.
Podsumowując swoje wystąpienie, Jungels zachęcał do skupienia się na wzmacnianiu cech obecnych w genomie, zamiast kurczowego trzymania się czystości rasowej, która dla natury nie jest wartością nadrzędną. Zauważył, że prowadzenie chowu wsobnego w celach selekcyjnych, choć bywa kontrowersyjne, pozwala na odkrycie nowych, zaskakujących kombinacji genetycznych. Mimo że priorytetem jest genetyka odporności, nie musi się to odbywać kosztem miodności czy łagodności – twierdzenie, że pszczoły odporne nie noszą miodu, uznał za bzdurę. Dowodem na skuteczność tej strategii jest fakt, że od wielu lat jego rodziny nie otrzymują żadnych leków i nie miał strat zimowych, a jedynym celem hodowcy pozostaje ciągłe zmienianie rodzin nieodpornych w te zdolne do samodzielnej walki z pasożytem.
Z kolei dr Stefan Mandl, prowadzący pasiekę w Austrii, liczącą aż 15 tysięcy rodzin, udowodnił, że selekcja na odporność jest możliwa nawet w skali przemysłowej. Kluczem do sukcesu nie jest całkowite zwalczenie roztocza, lecz wypracowanie mechanizmów współistnienia w ekosystemie. Jako koronny argument przytoczył przypadek Kuby z 1996 roku, gdzie brak dostępu do leków po pojawieniu się warrozy doprowadził do początkowej katastrofy, ale ostatecznie zaowocował samoczynną odbudową populacji w ciągu ośmiu lat dzięki przetrwaniu najsilniejszych jednostek.
Współczesne austriackie przedsiębiorstwo wdraża te rozwiązania oparte na naturalnych mechanizmach w sposób kontrolowany. Program badawczy obejmuje 2000 rodzin, z których po rygorystycznej selekcji wybrano zaledwie 60 matek o najwyższym potencjale. Proces ten opierał się na czterech filarach: ocenie użytkowości, szacowaniu wartości hodowlanej, selekcji oraz kontrolowanym kojarzeniu na trutowiskach. Szczególną uwagę poświęca się miododajności, ponieważ rekordowe rodziny potrafią przynieść ponad 90 kg miodu, podczas gdy najsłabsze zaledwie ułamek tej wartości.
Praktyka selekcyjna opiera się na odejściu od rutynowego leczenia wszystkich uli, co pozwala ujawnić naturalną odporność lub jej brak. Obecnie 37% z tych 2000 rodzin wybranych do badania wchodzi w zimowlę bez żadnych zabiegów chemicznych, utrzymując poziom porażenia poniżej 2%. Do monitoringu stanu zdrowotnego wykorzystuje się testy igłowe oraz badanie cukrem pudrem, rezygnując z mało miarodajnych wkładek dennicowych.
Biotechnika w praktyce – także w pasiece zawodowej
Paweł Budzyński: izolacja na dużą skalę
Wielu pszczelarzy obawia się, że metody biotechniczne są zbyt pracochłonne. Paweł Budzyński z pasieki „Nasza Pszczółka” udowodnił, że jest to błędne przekonanie. Wdrożył on system izolacji matek (letniej i jesiennej) w pasiece towarowej, co pozwoliło mu całkowicie zrezygnować z amitrazy.
Paweł Budzyński opisał swój schemat pracy: izolacja w czerwcu pozwala na odebranie miodu bez ryzyka zafałszowania lekami i wymianę starego czerwiu, a izolacja wrześniowa przygotowuje rodziny do idealnej zimowli. Dzięki sublimacji kwasu szczawiowego w stanie bezczerwiowym jego straty zimowe spadły do 5% (jest to poziom akceptowalny dla autora wystąpienia, który podkreślił, że wszystkie rodziny w jego pasiece są traktowane jednakowo, co znacznie ułatwia organizację pracy). Co ważne, pszczoły po izolacji z sukcesem wykorzystują pożytki późne, takie jak nawłoć czy wrzos.
Decyzja o wdrożeniu izolacji matek objęła całe gospodarstwo, co wiązało się z zakupem izolatorów dla wszystkich rodzin. Harmonogram prac oparto na schemacie Eddy’ego Nowickiego, wprowadzając jednak modyfikacje usprawniające pracę przy dużej liczbie pni. Pierwszy etap prac przypada na czerwiec, kiedy następuje izolacja matek. W momencie ich uwalniania przeprowadzany jest szereg intensywnych zabiegów, obejmujących miodobranie, usuwanie starych, czarnych plastrów oraz pozyskiwanie pierzgi. Jest to również czas na selekcję pogłowia, gdzie matki stare lub niewydajne zastępuje się nowymi, unasienionymi. Bardzo ważnym elementem tego procesu jest jednoczesne podkarmienie rodzin syropem, co stwarza złudzenie pożytku i znacząco poprawia przyjmowanie matek. Całość procesu domyka sublimacja kwasem szczawiowym, powtarzana po siedmiu dniach podczas kontroli przyjęć matek.
Prelegent odniósł się również do powszechnego przekonania, jakoby pszczoły po izolacji nie nadawały się do wykorzystania na późnych pożytkach, takich jak nawłoć czy wrzos. Z jego doświadczeń wynika, że jest to mit, ponieważ zaizolowane wcześniej rodziny potrafiły przynieść pełne korpusy miodu nawłociowego, a z pożytków wrzosowych wracały wręcz silniejsze niż przed wyjazdem. Kolejnym kluczowym krokiem w pasiece Budzyńskiego jest pełna izolacja jesienna, rozpoczynająca się około 10 września. Obejmuje ona sto procent pogłowia, w tym rodziny towarowe, odkłady oraz uliki weselne. Matki pozostają w zamknięciu do przełomu października i listopada, a po ich uwolnieniu wykonuje się kolejną sublimację.
Podsumowując trzy sezony pracy tą metodą, Paweł Budzyński wskazał na wymierne korzyści w postaci doskonałej zimowli i bardzo niskich strat naturalnych. Natomiast jeśli chodzi o straty matek – które są częstą obawą przy stosowaniu izolatorów – to w ubiegłym sezonie na 500 rodzin ten los spotkał jedynie 15. Właściciel pasieki kładzie również duży nacisk na genetykę, korzystając z izolowanych trutowisk w Niemczech oraz prowadząc rygorystyczną selekcję polegającą na usuwaniu najsłabszych jednostek.
Eddy Nowicki: „Nie zabijajmy Varroa, pozwólmy jej umrzeć”
Prezes Stowarzyszenia z Antwerpii, Eddy Nowicki, porwał słuchaczy swoimi odwołaniami do „chłopskiego rozumu” i ogromną wiedzą praktyczną. Prelegment zwrócił uwagę na to, że mierzenie porażenia na robotnicach często daje fałszywy obraz, bo roztocze koncentrują się na trutniach.
Przedstawił on koncepcję, w której przerwa w czerwieniu musi być odpowiednio długa (powyżej 15–20 dni). Dlaczego? Ponieważ roztocze na dorosłych pszczołach stają się bardziej zakaźne wirusem DWV typu B. Tylko odpowiednio długa faza bezczerwiowa sprawia, że stare, zakażone roztocze giną śmiercią naturalną, nie mając możliwości wejścia w nowy cykl czerwiu. Nowicki zaprezentował też typ izolatora hybrydowego, który minimalizuje stres matki i ułatwia pracę pszczelarza.
Prof. Jerzy Demetraki-Paleolog – „Jutro jest to dzisiaj, o które nie martwiłeś się wczoraj!”
Wystąpienie prof. Jerzego Demetrakiego-Paleologa stanowiło głęboką analizę psychologicznych i socjologicznych barier, które mogą hamować postęp w nowoczesnym pszczelarstwie. Profesor rozpoczął od zwrócenia uwagi na powszechną w dzisiejszych czasach potrzebę natychmiastowych efektów, którą określił mianem kultury „instant”. Zauważył, że pszczelarze, podobnie jak reszta społeczeństwa, często oczekują cudownych leków lub szybkich rozwiązań, podczas gdy hodowla pszczół odpornych na roztocze Varroa jest procesem długotrwałym, żmudnym i obarczonym ryzykiem niepowodzeń. Prelegent podkreślił, że aby uniknąć frustracji, należy otwarcie mówić o tym, iż walka z pasożytem nie polega na jego całkowitym wytępieniu, lecz na wypracowaniu biologicznej równowagi, w której pszczoły będą umieć koegzystować z dręczem przy minimalnym wsparciu człowieka.
Kluczowym punktem wykładu było omówienie trudności w zmianie paradygmatu, czyli powszechnie uznawanych osiągnięć i metod. Profesor, odwołując się do koncepcji Thomasa Kuhna, wyjaśnił, że każda nowa idea napotyka naturalny opór, ponieważ ludzie z natury boją się zmian i cenią sobie „święty spokój”. Wykorzystał przy tym wymowną metaforę psa siedzącego na gwoździu – zwierzę wyje z bólu, ale nie wstaje, ponieważ dyskomfort jest jeszcze do zniesienia, a lęk przed nieznanym ruchem wydaje się większy. W świecie pszczelarskim objawia się to niechęcią do wdrażania metod biotechnicznych, takich jak izolacja matek czy sterowanie wychowem czerwiu, które postrzegane są jako zbyt pracochłonne w porównaniu do tradycyjnego stosowania środków leczniczych.
Profesor Demetraki-Paleolog poświęcił również część wystąpienia narastającemu kryzysowi zaufania do ekspertów i nauki. Zaznaczył, że w dobie chaosu informacyjnego i mediów społecznościowych, autorytet naukowy bywa podważany przez opinie laików lub agresywny marketing producentów środków chemicznych. Aby temu przeciwdziałać, niezbędna jest całkowita transparentność prowadzonych badań oraz nieustanna edukacja pszczelarzy. Prelegent wskazał, że postawy wobec innowacji różnią się w zależności od miejsca w hierarchii społecznej – podczas gdy liderzy widzą w zmianach szansę, praktycy często postrzegają je jako dodatkowe obciążenie i próbują przeczekać w nadziei, że problem sam zniknie.
Podsumowując swoje wystąpienie, profesor wezwał do akceptacji faktu, że hodowla pszczół odpornych to nieustanny wyścig „po ruchomych schodach pod gorę” (oczywiście schody poruszają się w dół) – aby utrzymać się w miejscu lub pójść naprzód, trzeba ciągle podejmować wysiłek. Zmiana paradygmatu z leczenia chemicznego na wspieranie selekcji naturalnej jest procesem niekończącym się, wymagającym nie tylko wiedzy biologicznej, ale przede wszystkim zmiany mentalności samych pszczelarzy. Tylko poprzez zrozumienie, że jutro jest efektem dzisiejszych decyzji, środowisko może realnie przygotować się na wyzwania, jakie niesie przyszłość i „rok 2033”.
Dr Peter Kozmus – Podejście do problemu warrozy w Słowenii i innych rejonach świata
Wykład stanowił kompleksowe omówienie sektora pszczelarskiego w Słowenii, kraju o niezwykle bogatych tradycjach, będącego ojczyzną pszczoły kraińskiej. Słowenia jawi się jako państwo pszczelarzy, gdzie pasja hobbystyczna łączy się z profesjonalnym podejściem, co potwierdzają dane statystyczne wskazujące na obecność 11 500 pszczelarzy oraz ponad 12,5 tysiąca pasiek (średnio pasieka liczy 18 pni). W kraju tym żyje 210 000 rodzin pszczelich, z których aż 93% zamieszkuje tradycyjne słoweńskie ule typu AŽ. Roczna produkcja miodu oscyluje w granicach od 1 480 do 2 400 ton (średnio 15 kg z 1 rodziny), przy czym dominuje sprzedaż bezpośrednia, stanowiąca 80% całego obrotu.
Siła słoweńskiego modelu tkwi w doskonałej organizacji strukturalnej, której centrum stanowi Słoweński Związek Pszczelarzy wraz z wyspecjalizowaną służbą weterynaryjną. Związek nie tylko wydaje branżowe czasopismo „Slovenski Čebelar”, ale również prowadzi szeroko zakrojone działania doradcze, edukacyjne i promocyjne, w tym projekty związane z apiturystyką. Pszczelarstwo ekologiczne pozostaje w Słowenii marginalne, obejmując mniej niż jeden procent pasiek, co wynika z wysokich kosztów certyfikacji i rygorystycznych wymogów produkcyjnych.
Największym wyzwaniem, na którym skupiła się merytoryczna część wykładu, pozostaje walka z pasożytem Varroa destructor. Choć w Słowenii dostępna jest szeroka gama zarejestrowanych leków – od preparatów na bazie kwasu szczawiowego i mrówkowego, po substancje syntetyczne – problem strat w rodzinach pszczelich nie znika. Prelegent zwrócił uwagę, że skuteczność zabiegów jest ograniczana przez niespójne działania pszczelarzy, co prowadzi do reinwazji, oraz narastającą oporność pasożytów na stosowane środki chemiczne. Doktor Peter Kozmus wskazał na konieczność odejścia od wyłącznego polegania na chemii na rzecz zintegrowanych metod zarządzania warrozą. Choć metody biotechniczne i hodowla pszczół odpornych na roztocze są coraz lepiej znane, ich praktyczne wdrożenie na masową skalę wciąż stanowi wyzwanie. Konkluzja wystąpienia sugeruje, że przyszłość sektora zależy od lepszej koordynacji działań oraz rozwoju długoterminowych, zrównoważonych rozwiązań, które pozwolą pszczołom współistnieć z pasożytem bez konieczności ciągłej interwencji chemicznej.
Podsumowanie
I Ogólnopolska Konferencja Varroaresistenz Polska 2033 pokazała, że polskie pszczelarstwo stoi u progu wielkiej zmiany. Choć droga do pełnej oporności genetycznej zajmie lata, to narzędzia biotechniczne mamy dostępne „od ręki”. Główne wnioski płynące z dwudniowych obrad to:
- Konieczność izolacji matek: Przerwa w czerwieniu to najpotężniejsze narzędzie w walce z pasożytem i wirusami.
- Selekcja w każdej pasiece: Każdy pszczelarz powinien eliminować genetykę rodzin najbardziej podatnych na warrozę.
- Rezygnacja z agresywnego stosowania leków: Rezygnacja z twardej chemii na rzecz metod biotechnicznych i ewentualnie stosowania kwasów organicznych, jeśli to konieczne (zwłaszcza w początkowej fazie wprowadzania tej strategii).
- Współpraca: Tylko działanie na dużej populacji pszczół, przy zaangażowaniu związków i instytutów, pozwoli na osiągnięcie celu.
Pszczelarze wyjechali z konferencji z nową wiedzą, ale przede wszystkim z nadzieją, że przyszłość bez chemii w pasiekach jest możliwa.
Oprac.Teresa Kobiałka
Na kanale YouTube na profilu organizatora (VR2033Polska) można obejrzeć wszystkie wystąpienia oraz panel dyskusyjny.

