NEWS:

Brak zdjęcia autora artykułu Administrator
„Sekrety pszczelej apteki” autorstwa prof. Henri Joyeux i dr. Lilian Ceballos to poradnik poświęcony apiterapii, czyli wykorzystaniu produktów pszczelich w profilaktyce i leczeniu chorób.

Recenzja książki „Sekrety pszczelej apteki” Henriego Joyeuksa i Liliana Ceballosa

sekrety pszczelej apteki
Fot. Teresa Kobiałka

„Sekrety pszczelej apteki” autorstwa prof. Henri Joyeux i dr. Lilian Ceballos to poradnik poświęcony apiterapii, czyli wykorzystaniu produktów pszczelich w profilaktyce i leczeniu chorób. Książka jest napisana w duchu medycyny holistycznej i integracyjnej. Z jednej strony autorzy powołują się na badania naukowe i biochemię produktów pszczelich, z drugiej zaś promują podejście „naturalne”, często dystansując się od standardowej farmakologii.

Na wstępie wita nas dedykacja:
„Wszystkim kolegom wszystkich specjalności medycznych
słabo znającym tematykę niniejszej książki.
Wszystkim rodzinom,
które wolą dbać o zdrowie
przy pomocy skarbów natury.
Politykom,
którzy szukają oszczędności
w dziedzinie zdrowia.”

sekrety pszczelej apteki
Fot. Teresa Kobiałka

Autorzy przestawili się jako dwaj pasjonaci: „prowadzącego skrupulatne badania farmakologa oraz profesora uniwersyteckiego i chirurga onkologa, który nigdy nie poprzestał na używaniu skalpela”. Książka ta – w zamierzeniu autorów – ma stanowić syntezę ich własnych doświadczeń oraz współczesnej wiedzy akademickiej. Niestety, sposób argumentacji w pierwszych rozdziałach budzi poważne zastrzeżenia merytoryczne. Trudno było mi uwierzyć, że autorzy, zwłaszcza jeden z nich z tytułem naukowym profesora, może pisać w ten sposób (o tym niżej). Po szybkim researchu (zwłaszcza sprawdzając francuskojęzyczną część Internetu) dowiedziałam się, że postać prof. Henriego Joyeuksa jest… kontrowersyjna. Jest on znany z łączenia sprawdzonych faktów (np. o diecie) z teoriami, które nie mają potwierdzenia w szerokich badaniach klinicznych lub są wręcz sprzeczne z aktualną wiedzą medyczną (szczególnie w kwestii onkologii i szczepień).

W publikacji daje się zauważyć zjawisko selektywnego dobierania danych pod z góry założoną tezę (tzw. cherry picking), przy jednoczesnym ignorowaniu wyników badań, które mogłyby ją podważyć. Zamiast rzetelnej analizy, autorzy serwują czytelnikowi emocjonalny, a chwilami wręcz pseudonaukowy przekaz. Przyznam, że skala tych manipulacji oraz specyficzny, niemal spiskowy ton narracji w pozycji o apiterapii są dla mnie ogromnym, negatywnym zaskoczeniem.

Szczególnie niepokojące są fragmenty dotyczące szczepień przeciwko COVID-19. Autorzy (choć można się domyślać, który z nich był odpowiedzialny za te fragmenty) sugerują m.in., że powikłania kardiologiczne czy neurologiczne są domeną osób zaszczepionych. Jest to teza sprzeczna z faktami naukowymi. Choć ryzyko zapalenia mięśnia sercowego po szczepieniu jest odnotowywane (jako niezwykle rzadkie), to badania jednoznacznie wskazują, że ryzyko to jest wielokrotnie wyższe w przypadku przejścia samej choroby. Dowody naukowe potwierdzają także, że szczepienia realnie redukują prawdopodobieństwo wystąpienia ciężkich powikłań*.

Naukowa oprawa książki jest jedynie powierzchowna. Prezentowane w niej poglądy są zbieżne z kontrowersyjnymi teoriami prof. Henriego Joyeuksa, który w 2016 roku został skreślony z rejestru lekarzy(!) przez francuską Izbę Lekarską za szerzenie szkodliwych i niepopartych nauką tez (a tym samym stracił możliwość używania tytułu lekarza).

sekrety pszczelej apteki
Fot. Teresa Kobiałka

Wróćmy jednak do tematyki i treści książki, która została poświęcona produktom pszczelim i wykorzystaniu ich właściwości w leczeniu różnych dolegliwości.

Jednak warto zastrzec, że i tutaj często przejawia się emocjonalna narracja złej Big Pharmy i „pseudoekspertów”(!), mających „powiązania z przemysłem farmaceutycznym, łączących się w spółki wyzyskiwaczy choroby”. Tak, wiem, że taki sposób snucia opowieści wielu może się spodobać. Ja jestem na nie, tym bardziej że co kilka zdań autorzy podkreślają, jak bardzo naukowa(!) jest ta pozycja, którą właśnie czytacie – nawet wplatają medyczne terminy i odniesienia do metodologii naukowej (by zaraz potem brzmieć jak propagatorzy teorii spiskowych, pisząc o „ludziach trzeźwo myślących w obliczu alarmistycznych komunikatów”). To jest manipulacja i wprowadzanie (i to celowe!) czytelnika w błąd. Z pewnością wielu da się nabrać na argument z autorytetu.

Zastosowano tutaj jeszcze jeden zabieg, który mi się nie podoba: budowanie podziału „my” kontra „oni” z zastosowaniem bardzo mocnego języka polaryzacyjnego. „Pseudoeksperci” i „wyzyskiwacze” to określenia uderzające w medycynę akademicką i przemysł farmaceutyczny. Celem jest stworzenie wrażenia, że oficjalna nauka jest skorumpowana, a autorzy są tymi „sprawiedliwymi”, którzy pokazują prawdę, zdradzają tajemnice, podają gotowe, proste i tanie rozwiązania. To częsty zabieg w literaturze alternatywnej – zanim się poda własne argumenty, podważa się wiarygodność konkurencji.

Nie tego się spodziewałam w książce o produktach pszczelich i nie tego oczekuję od medycyny integracyjnej, do której odwołują się francuscy badacze.

Abstrahując od wartości merytorycznej, na poziomie językowym lektura męczy. Autorzy bardzo szybko „przeskakują” z tematu na temat. Często brak jest ciągu logicznego między zdaniami, co powoduje, że książka jest trudna w odbiorze. Ponadto wiele jest tutaj skrótów myślowych. Przykładowo autorzy w podtytule „Apiterapia to ul otwarty dla wszystkich, także dla wegan” piszą, że każdy lekarz ogólny i każdy specjalista powinien znać produkty pszczele, a jeśli tak się nie stanie, to utracą zaufanie pacjentów, którzy mogliby wiedzieć więcej od niego (czyli ważniejsze staje się uniknięcie „kompromitacji” przed pacjentami niż rzeczywiste właściwości produktów pszczelich i dobro oraz zdrowie ludzi…). Co do samych wegan i postrzegania przez nich miodu jako produktu wegańskiego również mam wątpliwości, ale nie to jest tematyką dzisiejszej recenzji.

Kolejne rozdziały poświęcono biologii owadów i mechanizmom zdobywania pokarmu. Czytelnik znajdzie tu kompendium wiedzy na temat powstawania miodu, analizę składu pyłku kwiatowego oraz charakterystykę kluczowych produktów ula: pierzgi, propolisu i mleczka pszczelego. Tutaj jest już tylko lepiej – moje redaktorskie doświadczenie podpowiada mi, że za tę część publikacji najprawdopodobniej odpowiadał drugi z autorów, czyli dr. Lilian Ceballos.

sekrety pszczelej apteki
Fot. Teresa Kobiałka

Na tych kartach publikacji wyraźnie widać inny styl wypowiedzi. Jeśli nie zrazicie się po pierwszych rozdziałach, to tutaj możecie znaleźć informacje, których szukacie, np. jakie czynniki, oprócz kwasowego pH miodu mają wpływ na bakteriobójcze działanie miodu i dlaczego warto go mieszać z czarnuszką, czy wybór rozpuszczalnika i technika ekstrakcji propolisu ma znaczenie, co autorzy piszą o potencjalnej szkodliwości propolisu, dlaczego mleczka pszczelego nie powinno się stosować w przypadku zdiagnozowanego nowotworu i wiele innych.

Można się także zapoznać z przykładami leczenia pacjentów na różne choroby (zaczerpnięte z opisów badań naukowych) z wykorzystaniem produktów pszczelich. Narracja bywa momentami hermetyczna; język medyczny jest na tyle skomplikowany, że przeciętny czytelnik może mieć trudność z oceną realnej wartości przytaczanych dowodów. Jednak uczciwie trzeba przyznać, że skrajnie trudne fragmenty zostały oznaczone jako „dla specjalistów”, „dla lekarzy” czy „dla naukowców”. Domyślam się, że miało to na celu uwiarygodnienie treści, czyli sprawienie, aby książka w odbiorze była jeszcze bardziej „naukowa”. Szczerze wątpię, aby naukowcy (nie mylić z pseudonaukowcami) sięgnęli po tę książkę – prawdziwy świat nauki prawdopodobnie szybko odrzuci tę pozycję ze względu na metodologiczne braki. To, co dla laika brzmi jak nobilitujący dowód uznania, dla specjalisty może być sygnałem ostrzegawczym przed treściami o charakterze pseudonaukowym.

Taki zabieg psychologiczny buduje poczucie elitarności – czytelnik ma się poczuć wyjątkowo, jako ktoś, komu zdradza się tajemnice dostępne dla nielicznych, tych „bardziej świadomych”. To budowanie więzi z czytelnikiem, sugerowanie, że laik może dotknąć wiedzy zarezerwowanej tylko dla lekarzy. Schlebia mu to i sprawia, że czuje się częścią „uświadomionej mniejszości”.

Po lekturze pierwszych rozdziałów i nagonce na medycynę akademicką miałam obawy, że w dalszej części publikacji autorzy mogą namawiać do stosowania terapii alternatywnych – tych opartych wyłącznie na produktach pszczelich. Ku mojemu zaskoczeniu, autorzy rekomendują np. terapię uzupełniającą, nie rezygnując z leczenia onkologicznego, a w przypadku pacjentów z ciężkimi powikłaniami przy cukrzycy, niewydolności tarczycy czy chorób układu hormonalnego itd. koniecznie polecają zasięgnąć opinii lekarza. To bardzo rozsądne podejście. Aż musiałam sprawdzić, czy nadal czytam tę samą książkę…

Czy polecam „Sekrety pszczelej apteki” prof. Henriego Joyeuksa i dr. Liliana Ceballosa?

Trudno mi jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Samo wydanie jest bardzo ładne – piękna okładka, świetny design, twarda oprawa, dobry papier, czytelny font. Nie ocenia się jednak książki po samej okładce, prawda?

Treść natomiast trudno mi ocenić jednoznacznie. Odnoszę wrażenie swoistego rodzaju dualizmu. Może gdyby autorzy pracowali niezależnie i wydali dwie różne książki, to jednej powiedziałabym „tak”, a drugiej „nie”. A ta pozycja jest jak bliźniak syjamski albo twór cierpiący na rozłam tożsamościowy. Dla czytelnika szukającego rzetelnej wiedzy jej lektura jest frustrująca.

Po pierwszych rozdziałach, w których jest sporo nadużyć i manipulacji, nie mam pewności, czy tym pozostałym mogę ufać? Czy raczej jestem zmuszona znów weryfikować to, co czytam? A jeśli mam weryfikować, to może to jest złe źródło wiedzy…

Doktor Lilian Ceballos, który jest biologiem, potrafi dowieść, że ul to najwyższej klasy laboratorium farmaceutyczne. Jednak prof. Henri Joyeux (fragmenty nie są podpisane, ale – tak jak wspominałam – z uwagi na specjalizację i poglądy autorów, możemy się domyślać, który z nich stoi za poszczególnymi treściami) zbacza w stronę radykalnych teorii i moralizatorstwa, które nie zawsze mają solidne podparcie w medycynie opartej na faktach, a często są antynaukowe.

Podsumowując, napiszę więc tak: „Sekrety pszczelej apteki” to pozycja wymagająca od czytelnika bardzo gęstego sita. Jeśli ktoś potrafi odsiać wartościową wiedzę o apiterapii od radykalnej publicystyki medycznej Joyeuksa, wyciągnie z niej sporo dobrego.


Oprac. Teresa Kobiałka


„Sekrety pszczelej apteki” prof. Henri Joyeux i dr Lilian Ceballos Wydawnictwo AA s.c.
ISBN 978-83-8340-127-0
Stron: 227
Oprawa: twarda


*Przykładowe publikacje:

Patone, M., Mei, X. W., Handunnetthi, L., Dixon, S., Zaccardi, F., Shankar-Hari, M., Watkinson, P., Khunti, K., Harnden, A., Coupland, C. A., Channon, K. M., Mills, N. L., Sheikh, A., & Hippisley-Cox, J. (2022). Risk of myocarditis after sequential doses of COVID-19 vaccine and SARS-COV-2 infection by age and sex. Circulation, 146(10), 743–754. https://doi.org/10.1161/circulationaha.122.059970

Patone, M., Handunnetthi, L., Saatci, D., Pan, J., Katikireddi, S. V., Razvi, S., Hunt, D., Mei, X. W., Dixon, S., Zaccardi, F., Khunti, K., Watkinson, P., Coupland, C. a. C., Doidge, J., Harrison, D. A., Ravanan, R., Sheikh, A., Robertson, C., & Hippisley-Cox, J. (2021). Neurological complications after first dose of COVID-19 vaccines and SARS-CoV-2 infection. Nature Medicine, 27(12), 2144–2153. https://doi.org/10.1038/s41591-021-01556-7

 Zamów prenumeratę czasopisma "Pasieka"

z Polski


z Polski